Ach, ten Pomnik, ach, ta Polonia

Jan Sporek maj 24, 2018

Sześć i pół godziny, - tyle musieliśmy wysiedzieć na sali obrad Ratusza, w Jersey City, w stanie New Jersey, tuż za tunelem “Holland”, z Manhattanu do Jersey City, właśnie. Ponad dwustu Polonusów z małymi, symbolicznymi flagami. Porządek obrad musi odpowiadać przepisom i Amerykanie są w tej materii bardzo skrupulatni. Po przeczytaniu porządku obrad odbyło się głosowanie nad tzw. “ordinance“, czyli ordynacją, a ordynacja nie ma nic wspólnego z “rezolucją“. Wynik głosowania nad ordynacją wynosił 7:1. Nie wiem tylko, dlaczego pani Celina Urbankowska z Komitetu Pomnika rozpoczęła szeptaną kampanię, że “już jest po wszystkim, już nie ma o co walczyć, bo zagłosowali siedem do jednego za przesunięciem pomnika”? Czy chodziło o zniechęcenie nas do pozostawania na sali, czy może rezygnacji zapisanych do zabrania głosu ze swojego prawa, - nie wiem, ale wyglądało to, delikatnie mówiąc dziwnie, bo odczułem, jakby pewien rodzaj satysfakcji w głosie pani Celiny. Leciały kolejne referaty dotyczące miasta, a dyskusja na temat pomnika zaplanowana była na później. Niemniej, Sławomir Platta był na liście mówców, jako dziesiąty i doszedł do mównicy. Z ogromną ekspresją, przeplatając łagodny ton z krzykiem prawie, próbował uzmysłowić radnym, że “nie wiedzą, co czynią”. Nie tylko dlatego, że chcą przenieść nasz pomnik, ale przede wszystkim dlatego, że nie mają pojęcia o kosztach, że nie mają pojęcia o technicznej stronie tej operacji. Sławek wspomniał, że nieludzką rzeczą jest ruszać ten pomnik, bo w jego wnętrzu znajdują się szczątki ludzkie. W tym momencie Celina Urbanowska i Krzysztof Nowak siedzący w pierwszej ławie,  wybuchnęli śmiechem. Sekundowali im “przyboczni” siedzący obok nich, m. in. pan Rusiński z tzw. Klubu Gazety Polskiej. Z czego ten śmiech? O tym za chwilę, bo oto do mównicy dochodzi Krzysztof Nowak, przewodniczący Komitetu Pomnika. Sala “wstępnie” buczy. Trochę mi Krzysztofa żal, ale miałem nadzieję, że powie coś mądrego i zyska sympatię. Zaczął od tego, że w pomniku nie ma żadnych szczątków. “Jest ‘tylko’ garść ziemi z lasu katyńskiego”. (I stąd ten śmiech, ale fajnie, co…?) Strasznie mnie to zdenerwowało. Pomyślałem: chłopie, to ty nie pamiętasz, czym była garść ziemi z Polski dla umierających na obczyźnie emigrantów?, Jak prosili, żeby właśnie garść ziemi z ich stron ojczystych przywieźć im, jako najwspanialszy prezent? Krzysztofie, ta garść ziemi, przywieziona przez jednego z najbardziej ofiarnych fundatorów i działaczy polonijnych, pana Stanisława Paszula, patriotę, o jakich już dziś trudno, to właśnie relikwia tamtych czasów, tamtej potwornej zbrodni na 22 tysiącach polskich Bohaterów. Przecież to Im postawiliście ten pomnik. Pamiętasz wzruszenie, jakie ogarnęło nas wszystkich, gdy ogłosiliście, że Paszul przywiózł woreczek z ziemią, że zostanie wmurowana w pomnik? A dzisiaj śmiech? Paszul oddał cały swój majątek, aby ten pomnik powstał i dziś pewnie przewraca się w grobie widząc, co wyprawia “Jego Komitet”.

Kilkakrotnie widownia przerywała Nowakowi okrzykami i buczeniem. Nawet otrzymaliśmy, jako widownia ostrzeżenie, że zostaniemy usunięci z sali. No, więc pozwoliliśmy mu mówić. Niestety, zabrnął tak daleko, że jeden ze starszych radnych wykrzyknął nagle: “Tak zaciekle broniłeś pomnika kilka tygodni temu i co się stało teraz, że zmieniłeś zdanie? Kto ci powiedział, że miasto będzie za wszystko płacić? Dostaliście pieniądze od dewelopera, czego jeszcze chcecie? Cut it off”, - nie mów już nic więcej). I praktycznie odebrał głos Krzysztofowi, który wracając na miejsce musiał zmierzyć się z okrzykami, zdrajca, wstyd, sprzedawczyk,- po polsku i po angielsku.

Nagłośnienie w tej sali jest fatalne i wstyd, że urząd miasta ma taki sprzęt. Jak do tego dołożyć kiepską dykcję mówców i, albo za blisko mikrofonu, albo za daleko, to problem z wychwyceniem tekstu jest naprawdę olbrzymi. Ten radny postarał się jednak o trochę aktorstwa i idealnie wyartykułował to, co powiedział. No, i teraz można się zastanawiać:

-jest to “porozumienie“. o którym trąbił Komitet, konsul, Lubaczewski, Lewandowski, Sakiewicz, czy go nie ma?

-miasto zapłaci za przeniesienie pomnika, czy nie zapłaci?

-o, jakich pieniądzach ten człowiek mówi…?

O “wieczystej dzierżawie” nikt się nawet nie zająknął. To, co tu jest grane?

Chwilę później do mikrofonu podeszła Celina Urbankowski, z Komitetu. “Zmiękła” - stwierdzili wszyscy, już nie była tak stanowcza, ale “pływała”, że to optymalna decyzja, bo chodzi o rozwój miasta, że trzeba dyskutować, że trzeba się układać i tak dalej i temu podobne, że będziemy się przypatrywać, jak to wszystko będzie realizowane. W pewnym momencie głos zabrał (zza stołu prezydialnego”), radny Michael Yun, jedyny pod muchą, w białej koszuli i niebieskawym garniturze, dystyngowany Koreańczyk. I tu powiało grozą po pierwszej ławie. Mr. Yun wysypał radzie, że sytuacja jest na tyle poważna, że on się obawia, iż niebawem każdy monument w tym mieście znajdzie się w strefie ryzyka i może być zlikwidowany. “Kategorycznie żądam, aby pomnik katyński został na swoim miejscu”. Dostał nieprawdopodobną owację. Na stojąco, jak wirtuoz po genialnym wykonaniu jakiegoś dzieła. I refleksja: - Koreańczyk musi nas uczyć przywiązania do naszych wartości? Ma pokazywać nam, że o swoje trzeba walczyć do upadłego? Ten dystyngowany jegomość pozwolił sobie na moment wybuchu, bo to ostatnie zdanie wypowiedział niezwykle dobitnie, z wyraźnie wyczuwalną złością i gniewem. Wreszcie doszło już do dyskusji nad pomnikiem i jeden, po drugim z zapisanych dochodzili do mikrofonu. Osobiście jestem na siebie wściekły, bo nieco przyspałem (usprawiedliwia mnie tylko to, że byłem szalenie zajęty przygotowaniem moich chórów z Greenpointu i Filadelfii do zjazdu chórów polonijnych. Weekend przesiedziałem w New Britain z chórami; obrady, konkurs, próby, w niedzielę Msza Św. koncert) i w efekcie spóźniłem się ze zgłoszeniem do “przemowy”.

Było kilka przemówień, które zachwyciły, bo były naprawdę znakomicie wygłoszone; Rosjanka, która podkreślała, że jest dumna z tego, co mówił jej ojciec o wspólnych cierpieniach Polaków i Rosjan pod komunistycznym reżimem, młodziutka polska studentka i młody człowiek z biało-czerwonym szalikiem. Oboje w płomiennych, pełnych ekspresji przemówieniach uczyli radnych rozumu, a nas patriotyzmu, szacunku do Bohaterów, do Poległych, do Pomnika, do Polski. Przecudne momenty. Dziękuję, Droga Młodzieży.

Niezwykle wzruszający moment, kiedy przy mikrofonie staje Pani Zofia Rutkowska. 92-letnia staruszka, która kilkanaście minut przedtem w prywatnej rozmowie, gdy się z nią przywitałem, powiedziała mi: “Nie mieliśmy z mężem dzieci, więc wszystko oddaliśmy na ten pomnik. Moją całą rodzinę wymordowali, a reszta pomarła na Syberii. Oni nie mają serca, panie Januszu. Trzeba tego bronić”. Zaczęła po polsku, zaznaczając: “jest Polką i będzie po Polsku”. Sławek Platta zaczął tłumaczyć, ale Pani Zofia zreflektowała się, że to będzie trwało strasznie długo, więc przeszła na angielski. Jej nikt nie pytał o zdanie. Zapomniano o jeszcze żyjącej, największej Fundatorce. Zapomniał Komitet, zapomniał konsul, zapomnieli wszyscy. Ale nie zapomniał S. Platta. Zorganizował przyjazd Pani Zofii. Wzruszające wystąpienie. Widać było pewne zakłopotanie na twarzach niektórych radnych. Ale zaraz po jej wystąpieniu stało się coś, co , niestety kazało wszystkim jeszcze “ciemniej” spojrzeć na Krzysztofa Nowaka. Otóż, gdy Zofia Rutkowska przemawiała Krzysztof ustawił się przy barierce w pobliżu mównicy, jakby chciał poprosić o głos, ale w momencie, gdy Sławek Platta odprowadzał Panią Zofię na miejsce Nowak prawie dobiegł do nich, wykrzykując do Sławka: “kim ty jesteś, you piece of sh…? (Nie ma co tłumaczyć, - nieładny tekst). W tym momencie “Bezpiecznik” w mundurze policyjnym  z szybkością lamparta stanął między Sławkiem, a Krzysztofem i ostro nakazał Nowakowi wrócić do pierwszej ławy. Pozostawię to bez komentarza. Zadaję sobie jednak to samo pytanie, które zadał radny: Co się stało, że Komitet dokonał zwrotu o 180 stopni? Przecież dwa tygodnie temu, kiedy Zuzanna Falzman robiła z nami wywiad, Krzysztof upewniał mnie, że musimy się zjednoczyć, że on nie chce słyszeć, kto jest kto, że nie chce słyszeć o animozjach, - on chce zjednoczenia Polonii, bo trzeba wygrać batalię o pomnik. Więc, do cholery, - co się stało?

Ponad 70 dyskutantów, jedni lepiej, inni trochę słabiej (językowo głównie), ale wszyscy, bronili pomnika. W jednym z przemówień, a było to przemówienie Witolda Rosowskiego, - jak najbardziej w obronie pomnika -, szalenie zastanowił mnie jego początek. Otóż Rosowski zaczął od rozdania radnym jakichś zdjęć. W pierwszej fazie swojego wystąpienia roztoczył opowieść o tym, jak to, podczas wizyty Prezydenta RP pod pomnikiem grupa Polaków została zmuszona do rzucenia flag na ziemię. Obruszyłem się, - po jaką cholerę pierze nasze brudy przed radnymi Jersey City? Ostatecznie jednak chodziło o to, że on skarżył się na policję, bo kazała rzucić flagi na ziemię. Ok, - pomyślałem - przyłożył glinom.

Siedzący przede mną państwo, małżeństwo pokazało mi to zdjęcie; flagi na bruku, na barierkach, - okropność. I wtedy przyszła inna reflekcja… Zabrakło uczucia do flagi? Ogarnął strach, że policjant spałuje, da po gębie? A może zastrzeli? Moim zdaniem tani chwyt, tylko w jakim celu…?

Dzisiaj rano wyszedłem na dłuższy spacer. (wczoraj lekarka nakazała mi tę czynność, jako codzienny obowiązek). Spotkałem znajomego policjanta, Amerykanina i po prostu zapytałem: Czy poleciłbyś demonstrującym ludziom rzucić flagi na ziemię? - “Ty chyba zwariowałeś. Każdy demonstrujący mógłby mi narobić z tego powodu cholernych kłopotów, - flaga na ziemię…, proszę cię?”

Powiedziałem mu w skrócie, co słyszałem nie tylko wczoraj, ale w tych sławetnych wystąpieniach w, jakiejś tam telewizji internetowej w Polsce, ale też i w “Gazecie Wypaczonej”, na co mój mundurowy kolega zapytał tylko: “I co przykładał im pistolet do głowy, czy groził pałką”?

Moi Drodzy w kontekście tego, co ogłosił na temat flagi amerykański prezydent, ten “atak” na polskie flagi w wykonaniu policjantów z Jersey City wygląda co najmniej dziwnie. Ale rodzi się pytanie: Jeżeli ktoś ma jaja, żeby wygadywać różne brednie o tym, że “prezydent zabronił polskich emblematów”, etc, to gdzie miał te jaja, żeby powiedzieć policjantowi (tym bardziej, że z angielskim radzi sobie całkiem nieźle), że to jest flaga i ani on, ani nikt ze zgromadzonych nie rzuci jej na ziemię. Hallo, - mówimy o fladze narodowej… nie o kawałku szmaty.

Wniosek główny po tej sześciogodzinnej debacie, a raczej wnioski:

1- Przeprowadzić wybory w Komitecie Katyńskim i odsunąć obecnych szefów.

2-Coraz bardziej dopuszczać i wciągać do polonijnych organizacji młodych ludzi. W młodzieży naprawdę jest ogromny potencjał i oni są naszą nadzieją.

3-Opamiętać polski korpus dyplomatyczny, ale i Pałac Prezydencki i Prezydium Rady Ministrów, Sejm i Senat odnośnie traktowania Polonii. Te nieodpowiedzialne wypowiedzi i zachowania Konsula, Czaputowicza, Prezydenta nie powinny w ogóle mieć miejsca. Chcę dokonać pewnego “zgeneralizowania”: mam nie tylko wrażenie, ale i pewność: Polonia robiła, robi i będzie nadal robić dla Polski ogromnie dużo; natomiast żaden z rządów, ani przed transformacją, ani w ostatnim trzydziestoleciu, dla Polonii nie zrobił nic. A obecny, niestety dołożył swoje trzy grosze, aby Polonię skłócić. Piękne słówka Prezydenta Dudy w Chicago nie zmienią tej sytuacji, tym bardziej, że kompletnie zignorował Polonię nowojorską.

I apel: 13 czerwca musi nas być na tyle dużo, żeby zrobić wrażenie na radnych. Demonstracja przy Ratuszu, - 280 Grove Street - musi pokazać siłę Polonii. Zróbmy to, bo to ostatnia szansa przed przeniesieniem pomnika.  W sprawne i bez szkód dokonanie tej operacji NIE WIERZĘ.

PS:Koniecznie muszę dopisać o jeszcze jednym wystąpieniu, mianowicie dr Krystyny Piórkowskiej. Uświadomienie Amerykanom historii Katynia, to jest właśnie to, co powinno się znaleźć w programie polskich rządów i organizacji polonijnych, jako edukacja obcych narodów. Z konieczności, z ograniczonego czasu wykład dr Piórkowskiej był krótki, ale, jakże wartościowy.

 

Komentarze do “Ach, ten Pomnik, ach, ta Polonia”

  1. Emilia Misiura- 25 maja 2018 o 3:17 po południu

    Where is Lesniak to help us? We must never give up. We must always remember the crimes that were committed to our country. Many of us were deported to Siberia. Just a few of us left now to remember. Some of us lost our family in Katyn, I did, General Bohatyrewicz was my family. We know who was responsible for the murders, Are we going to know who will defend us now? We lived for years without our country, not knowing our future. We went through Pakistan Persia (Iran) India, Afryka. later England. What is 6 hours, one week or a one month defending our right to the truth? LET THIS MEMORIAL OF KATYN MURDERS BE AS IS. Lord please help us. WE WANT TO REMEMBER! We can not forget!..

  2. JOANNA- 26 maja 2018 o 5:25 po południu

    Panie Sporek jest wideo na Youtube jak aresztuja człowieka za trzymanie napisu na spotkaniu z Duda w Chicago.

    https://youtu.be/4V59RXEyh0w
    https://youtu.be/87aMzl3qnM0.
    Dziękuję za relacje.
    Do zobaczenia 13 czerwca.

  3. miroslaw Mituta- 08 czerwca 2018 o 8:55 po południu

    Ja juz zostawilem swoj komentarz, lecz nie zostal przyjety. Mysle, ze za duzo powiedzialem o Zydach I ich daialaniach przeciwko pomnikowi Katynia. Uwazam, ze macie ciezka walke z izraelskim I amerykanskim Goliatem ale zwyciestwo jest zawsze mozliwe, kiedy sie w nie wierzy. Nie liczcie na poparcie ze strony polskiego rzadu, bo juz sa na niebieskiej smyczy! Polacy musza sie zjednoczyc lub przestana istniec, jako Polacy!!! To na tyle, gdyz nie wiem, czy I to przejdzie! Szczesc Wam Boze.

Trackback URI | Comments RSS

Zostaw Komentarz