Co z nami dalej…?

27 marca, 2020

Już nie otwieram informacji na “Messengerze”, w sms-ach, Facebooku, czy innych platformach,. Jedna przeczy drugiej: Tu żart, tu dramat, radocha i smutek, a wszystkie prowadzą do wzbudzania strachu; ktoś ma plan,  rządy nas oszukają, totalny kryzys w każdej dziedzinie. Plany, to może mieć Pan Bóg i, jak powiedział EInstein my Go możemy naszymi planami jedynie rozbawić. Spójrzmy wstecz: Hitler miał plan i niezwykle precyzyjnie, jak przystało na Niemca opracował każdy szczegół tego planu; – Polski miało nie być, Polacy i Żydzi mieli przestać istnieć – dokładnie w takiej kolejności, Europa miała być niemiecka. Co się stało? Plan miał Pan Bóg. – Rozbudził mechanizm SAMOOBRONY, – społecznej immunologii, która stawiała barykady: walcząca młodzież w Warszawie, butelki z benzyną i całe podziemie, bunt w Getcie, Powstanie Warszawskie, partyzanci, w lasach, wojsko tworzące się poza granicami kraju, I… Hitler kaput. Potworne zniszczenia odbudowane, życie rozkwitło  Po każdej burzy wychodzi słońce, po każdych łzach przychodzi radość. Odwrotnie też jest, ale to negatywne myślenie. Wtedy były karabiny, armaty, granaty i bomby. Dziś jest to wirus. Nie wiem, po, co Polska wydaje te miliardy na jakieś bazy, zamiast się wziąć za coś pożyteczniejszego. Jak zorganizować ruch oporu, jak zejść do kanałów, do podziemia, jak formować się w lesie? Pomogą nam te bazy…? Pusty śmiech.

Natura zawsze coś nam podrzuca, daje nam jakieś znaki. Jak mówi mądre powiedzenie: nie ma przypadków, – są tylko znaki. Przestaję definitywnie zajmować się tym, kto tu zawinił, ile jest ofiar, jak to długo potrwa? Dość. Przyszedł czas na wspomożenie systemu obrony własnego organizmu. Szliśmy z tą falą nowoczesności i żarliśmy sztuczne kurczaki i jeszcze bardziej sztuczne, “Big Maki”, pompowane szynki, balerony i kiełbasy, marchew wielką, jak kij baseballowy, rzodkiewkę, jak piłki do baseballa, pomidory lśniące i gładziutkie, takież jabłuszka, gruszki i śliwki; piliśmy hektolitry coca coli i innych coli,  napojów energetycznych, witaminizowanych, antybakteryjnych, pobudzających, uspokajających, a wszystko sztucznie od pierwszego kęsa do ostatniego, od pierwszego do ostatniego łyka. I pasowało i było fajnie, bo smakowało. A dobrze wiemy, że np. taki banan dziś, to rogalik o 90% ”słabszy” od tego sprzed 20 lat. Zachwycaliśmy się różnością opakowań; plastik, folia, farbowane papierki i coraz mniej szkła. I zrobiliśmy w naszych wnętrzach składowisko śmieci tak potworne, że pierwszy, lepszy wirus robi z nami, co chce. Nasz organizm nie ma siły walczyć z nim, bo najpierw musiałby uprzątnąć swoje podwórko, swój śmietnik. Czyż nie jest ciekawe i zastanawiające, że ośrodek w Wuhan i inne laboratoria pracują nad osłabieniem naszej immunologii, a nie nad wzmocnieniem jej? To może trzeba zacząć szukać…? To samo czeka nas – jeśli się nie obudzimy- ze strony tych wszystkich G3, G4, G5. Ale to osobny temat.

Drodzy Czytelnicy, żarty się skończyły. Oprócz czarnych przewidywań w postaci obowiązkowych szczepień, obrotu bezgotówkowego (rządzący zawsze coś wymyślą) i innych dramatów, efektem pierwszoplanowym tej plagi strachu powinien być powrót do natury; rozwój farm, plantacji, bez sztucznych nawozów, hodowli bez wstrzykiwania sterydów i innego świństwa, a przede wszystkim oczyszczenie naszych organizmów i dostarczanie mu środków wzmacniających immunologię. IMMUNOLOGIA, – słowo, które robi teraz zawrotną karierę; audycje radiowe, telewizyjne, nawoływania lekarzy (to też swego rodzaju dranie, bo nic, tylko farmakologia i tabletki, – ale już się budzą), do wspierania immunologii, tyle tylko, że temu zapisze witaminę D, tamtemu B12, innemu magnes, a jeszcze innemu żelazo i wapno, a ostatni na liście dostanie K2. Niestety, to nie jest wzmacnianie immunologii. 

Drugim słowem robiącym zawrotną karierę jest WITAMINA C. Daily News informuje, że szpitale zwielokrotniają dawki witaminy C. Ludzie się kłócą, polemizują na FB i innych mediach społecznościowych, że to bzdury, kłamstwa, itp. A na czym “jadą” mieszkańcy Syberii? Na kiszonkach. A kiszonki, to co? – Bomba witaminy C. End of story, jak powiedział stary Eskimos..

Drogi Czytelniku, – przeczytałem wszystko o produktach polskiej firmy DuoLife, od kilku lat – dokładnie czterech – regularnie sprowadzam sobie witaminę C, (nie miałem nawet kataru, a zawsze był to mój problem, nie mówiąc, że cierpiałem na systematyczną anginę. Sprowadzam sobie ponadto Aloes, Chlorofil (absolutna bomba zdrowia dla krwi), a od dwóch miesięcy tzw. “Moją krew”; wszystko w butelkach, wszystko w płynie idealnie i szybko przyswajane przez organizm. Ale zacząłem od dwóch butelek zbawiennego “likieru”, – jeden w białej butelce – 50-tka rano, drugi w czarnej – 50-tka na noc. I tak przez kilka miesięcy. Oczyściłem organizm, a potem piłem, to co wymieniłem wyżej. Nie było łatwo, bo przesyłka do Stanów UPS-em, to był koszt od $40, do $60, w zależności od ilości paczek. Co tam, skoro kiedyś przepalałem $12 dziennie. – Teraz firma dokonała, jakichś operacji negocjacyjno-ekonomiczno-pozytywnych i wczoraj złożyłem zamówienie na 10 butelek C i 2 Aloesu, bo też znakomicie wzmacnia, z dostarczeniem za……..$1, – JEDNEGO DOLARA. Tu, do Ameryki. A przyznajmy przed samymi sobą: najbardziej skąpimy na prewencji, zapobieganiu, dopiero, jak zamienimy liquer store na aptekę, to już klamka zapadła, – wydajemy krocie.

Poza tym szalenie podoba mi się profil i charakter działania DuoLife – niezwykle prorodzinny, proludzki, stawiający człowieka i jego zdrową duszę na pierwszym miejscu. Tego nie ma żadna inna firma.

Oczywiście każdy ma wybór i każdy ma wolność decyzji; Mnie przekonały wykłady Doktora Piotra Kardasza i przekonała mnie wizyta w zakładach produkcyjnych DuoLife w Kozach, k/Bielska-Białej. Wiem, wiem, – zaraz będzie piętnastu, którzy powiedzą, – jasne, będzie na nas zarabiał… Odpowiem po angielsku: “I don’t care”; “mówta, co chceta i róbta, co uważata”. Moi Drodzy, czasy mamy, jakie mamy. Zawsze byłem buntownikiem, ale mój bunt był przede wszystkim w obronie czegoś, lub kogoś; teraz buntuję się przeciwko sztuczności, przeciwko truciu nas nowoczesną technologią hodowli, upraw itp, po prostu w obronie nas wszystkich. I powiem tak: – napisałem ten tekst, ale nikogo, do niczego namawiać nie będę i nie mam takiego zamiaru. Jesteśmy wolnymi ludźmi i do nas należą wybory, do nas należą decyzje.

Masz pytania? Napisz je w komentarzu, albo wejdź na prywatną formę FB, czy Messengera. Można też, oczywiście wejść na www.duolife.eu

 

Komentarze do “Co z nami dalej…?”

  1. Kuba- 02 kwi 2020 o 4:55 pm

    Witam. Proponuję poczytać Janku co sądzą w Polsce ludzie o tej firmie i jej specyfikach. Tylko patrzeć jak
    staną się potentatem w specyfikach przeciw koronawirusowi – (z przymrużeniem oka).
    Pozdrawiam – absolwent SN Tarnów (1968-1970)
    Poniżej link o duolife.
    forum.echodnia.eu/czy-duolife-to-kolejna-piramida-finansowa-t452934/

  2. Jan Sporek- 03 kwi 2020 o 6:05 pm

    Kuba, byloby dobrze, na poczatek sie przedstawic, skoro, wyglada na to, ze mnie znasz z Tarnowa.
    Po drugie: pokaz mi firme, do ktorej nikt sie nie przyczepia;
    Po trzecie; na wlasne oczy widzialem i slyszalem wypowiedzi ludzi podczas spotkan tej firmy , kiedy bylem w Polsce na wakacja i jestem zbudowany.
    Po czwarte; – sam, osobiscie spozywam ich suplementy;
    Po piate: w gronie moich znajomych mam dwa przypadki: jeden – zanik komorek rakowych prostaty, drugi obnizenie zlego cholesterolu o ponad 10%
    Po szoste; Ty czytasz wybiorczo z nastawienie na negatywy, a ja czytam wszystko i te negatywne wcale mnie nie zrazaja. Alisci dlatego, ze nie maja pokrycia w rzeczywistosci.
    To, co moze chociaz na jakims prywatnym portalu sie przedstawisz? Bo lata sie nam zazebiaja: ja bylem w Tarnowie 67/69, a Ty, widze, 68-70. No, to jeden rok spedzilismy w tym samym budynku przy Nowym Swiecie, a moze i w akademiku, przy Slowackiego…? Odkryjesz sie?

Trackback URI | Comments RSS

Zostaw Komentarz