{"id":45,"date":"2007-12-09T03:11:21","date_gmt":"2007-12-09T07:11:21","guid":{"rendered":"http:\/\/sporek.com\/blog\/?p=45"},"modified":"2007-12-15T15:45:12","modified_gmt":"2007-12-15T19:45:12","slug":"koncert-roku-2007-odc-6","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/sporek.com\/blog\/?p=45","title":{"rendered":"Koncert Roku 2007, Odc. 6"},"content":{"rendered":"<p>Chyba najwspanialszym widokiem dla ka\u017cdego organizatora koncertu, ale i dla artyst\u00f3w jest widok zape\u0142nianj\u0105cego si\u0119 samochodami parkingu przed gmachem, t\u0142um\u00f3w mi\u0142o\u015bnik\u00f3w muzyki wchodz\u0105cych do hallu, a potem tych\u017ce mi\u0142o\u015bnik\u00f3w zajmuj\u0105cych miejsca w sali koncertowej od pierwszego, do ostatniego rz\u0119du. Rozkoszowa\u0142em si\u0119 tym widokiem mniej wi\u0119cej przez dwadzie\u015bcia pi\u0119\u0107 minut od godziny si\u00f3dmej. Falangi ludzi wysypuj\u0105ce si\u0119 z samochod\u00f3w\u00a0 i zmierzaj\u0105ce do g\u0142\u00f3wnego wej\u015bcia Harford High School w Aberdeen, (stan Maryland) by\u0142y widokiem niezwykle podniecaj\u0105cym. Cieszy\u0142em si\u0119, \u017ce Sheldonowi i jego orkiestrze uda\u0142o si\u0119 \u201esprowadzi\u0107\u201d na koncert tak ogromn\u0105 liczb\u0119 s\u0142uchaczy. <!--more-->Sala wype\u0142ni\u0142a si\u0119 prawie w stu procentach. U\u015bwiadomi\u0142em sobie przy tej okazji, \u017ce by\u0142oby nie\u017ale, gdyby w Polsce \u015brednie szko\u0142y muzyczne dysponowa\u0142y takimi salami koncertowymi, salami do pr\u00f3b orkiestry, zestawem instrument\u00f3w, jakimi dysponuj\u0105 nie muzyczne, lecz og\u00f3lnokszta\u0142c\u0105ce szko\u0142y \u015brednie w Stanach. Nie, Drogi Czytelniku, to nie jest ba\u0142wochwalcze bicie czo\u0142em przed USA, takie s\u0105 fakty. Aberdeen, to niewielkie miasteczko oddalone od stolicy kraju o jakie\u015b sto mil. To miasto ma w\u0142asn\u0105 orkiestr\u0119 symfoniczn\u0105 w liczbie ponad stu muzyk\u00f3w. Pe\u0142ny sk\u0142ad symfoniczny. Amfiteatralna widownia o dw\u00f3ch poziomach mo\u017ce pomie\u015bci\u0107 oko\u0142o tysi\u0105ca widz\u00f3w, na scenie z powodzeniem pomie\u015bcili\u015bmy ow\u0105 stu-osobow\u0105 orkiestr\u0119, za kt\u00f3r\u0105, na praktykablach (stopniach) stan\u0119\u0142y dwa polskie ch\u00f3ry: Uniwersytetu Adama Mickiewicza z Poznania i m\u00f3j ch\u00f3r Paderewski Festival Chorus z Brooklynu, a dok\u0142adnie z Gr\u0119enpointu, razem oko\u0142o sze\u015b\u0107dziesi\u0105t \u015bpiewak\u00f3w, stoj\u0105cych lu\u017ano za orkiestr\u0105.<br \/>\nWszed\u0142em do hallu i skierowa\u0142em si\u0119 w stron\u0119 stoj\u0105cych przy wej\u015bciu na scen\u0119 moich \u015bpiewak\u00f3w. Gaworzyli z m\u0142odymi \u015bpiewakami pozna\u0144skiego uniwersytetu i by\u0142 to obrazek niezwykle sympatyczny. Muzyka \u0142\u0105czy ludzi, &#8211; to niezbity i niezaprzeczalny fakt. Nasze dyrygenckie \u201eporachunki\u201d odlo\u017cyli\u015bmy z Jackiem na \u201elepsz\u0105\u201d okazj\u0119, cho\u0107 wtedy nie wiedzia\u0142em jeszcze, \u017ce tylko na dwadzie\u015bcia cztery godziny.<br \/>\nZapuka\u0142em do drzwi, zza kt\u00f3rych dobiega\u0142 sopranowy g\u0142os naszej sloistki. Ania wy\u015bpiewywa\u0142a te swoje na, ne ni, no nu i inne mi, mi, mi.<br \/>\n-Nie przeszkadzam?<br \/>\n-No, roz\u015bpiewuj\u0119 si\u0119&#8230;.poinformowa\u0142a, zamiast odpowiedzi.<br \/>\n-Jak samopoczucie?<br \/>\n-\u015awietnie, chc\u0119 ju\u017c by\u0107 na scenie. I nie zwa\u017caj\u0105c na moj\u0105 osob\u0119 kontynuowa\u0142a \u0107wiczenia, by po chwili zaintonowa\u0107 pocz\u0105tek Pana Kilarowej \u201eWokalizy\u201d, &#8211; utworu tak cudnego, \u017ce \u201esiedz\u0105cego\u201d w muzycznej cz\u0119\u015bci mojego m\u00f3zgu od pierwszego dnia, gdy Ania zacz\u0119\u0142a si\u0119 jej uczy\u0107. W jej wykonaniu, nawet takim \u0107wiczeniowym, w zaciszu mojej szko\u0142y brzmia\u0142o to, jak anielski \u015bpiew.<br \/>\nPrzypomnia\u0142 mi si\u0119 komentarz dra Kami\u0144skiego, niezwyk\u0142ego mi\u0142o\u015bnika muzyki wszystkich gatunk\u00f3w; od jazzu przez balet, oper\u0119, do symfonii, koncert\u00f3w instrumentalnych, solistycznych. Podszed\u0142 do Ani, po tym, jak po raz pierwszy za\u015bpiewa\u0142a ten utw\u00f3r na mszy \u017ca\u0142obnej, podczas pogrzebu dra S\u0119kowskiego, w ko\u015bciele \u015aw. Stanis\u0142awa Kostki, na Greenponcie i wyszepta\u0142: gdybym le\u017ca\u0142 w tej trumnie, to chyba bym po prostu wsta\u0142 o w\u0142asnych si\u0142ach po tym pani \u015bpiewaniu, &#8211; cudownie. To niezwyk\u0142y komplement, zw\u0142aszcza w ustach tak wytrawnego bywalca sal koncertowych. Jest co\u015b w g\u0142osie Ani Kostrzy\u0144skiej, co r\u00f3\u017cni j\u0105 szalenie od \u015bpiewaczek, kt\u00f3re tu znam od lat. Jaka\u015b s\u0142odycz, kt\u00f3ra ujmuje s\u0142uchaczy i kt\u00f3ra w zestawieniu z ekspresj\u0105 jej twarzy czyni z jej wyst\u0119pu rodzaj jednoosobowego, niezwykle sugestywnego spektaklu.<br \/>\nS\u0142ucha\u0142em przez chwil\u0119, a gdy przerwa\u0142a, po kt\u00f3rej\u015b tam frazie podszed\u0142em do niej, przytuli\u0142em lekko do siebie, zwa\u017caj\u0105c, by nie \u201ezdemolowa\u0107\u201d pi\u0119knej i niezwykle oryginalnej sukni artystki i \u017cycz\u0105c powodzenia, poca\u0142owa\u0142em j\u0105 w policzek, po czym, przepe\u0142niony wspania\u0142ym uczuciem podziwu dla tej m\u0142odziutkiej \u015bpiewaczki wyszed\u0142em na korytarz. Admiracji wynikaj\u0105cej z faktu, \u017ce ta m\u0142oda dama nie mo\u017ce doczeka\u0107 si\u0119 wej\u015bcia na scen\u0119, \u017ce przepe\u0142niona jest wewn\u0119trzn\u0105 potrzeb\u0105 tworzenia, przekazywania publiczno\u015bci swoich prze\u017cy\u0107 zwi\u0105zanych z cudowno\u015bci\u0105 muzyki, kt\u00f3r\u0105 \u015bpiewa. To przewspania\u0142e uczucie. Artysta jest, jak zdobywca ludzkich serc; wchodzi w nie bez pytania i bez ceregieli, &#8211; albo kreuje tak, \u017ce wszyscy go kochaj\u0105, albo \u201ek\u0142adzie\u201d muzyk\u0119 na \u0142opatki i przegrywa z publiczno\u015bci\u0105, ktora bywa czasem niezwykle wymagaj\u0105ca, ale i bezkompromisowo bezlitosna.<br \/>\nZ innego pokoju wyszed\u0142 w\u0142a\u015bnie Sheldon.<br \/>\n-To, co, zaczynamy? &#8211; zapyta\u0142<br \/>\nSpojrza\u0142em na zegarek, &#8211; by\u0142o pi\u0119\u0107 minut po planowym czasie rozpocz\u0119cia.<br \/>\n-My\u015bl\u0119, \u017ce mo\u017cemy da\u0107 sp\u00f3\u017anialskim jeszcze dwie, trzy minuty,\u00a0 &#8211; zaproponowa\u0142em<br \/>\n-Ok. Mamy troch\u0119 problem\u00f3w na parkingu. Dajmy jeszcze pi\u0119\u0107 minut.\u00a0 I poszed\u0142 wzd\u0142u\u017c korytarza, mieszaj\u0105c si\u0119 ze swoimi muzykami. Ja te\u017c do\u0142\u0105czy\u0142em do moich i pozna\u0144skich ch\u00f3rzyst\u00f3w, wdaj\u0105c si\u0119 w lu\u017an\u0105, \u017cartobliw\u0105 rozmow\u0119. Atmosfera by\u0142a wspania\u0142a.<br \/>\nWreszcie gong. Orkiestra wchodzi i zajmuje swoje miejsca. Publiczno\u015b\u0107 nagradza muzyk\u00f3w gromkimi brawami, z wolna przyciemnia si\u0119 \u015bwiat\u0142o na widowni, a rozja\u015bnia na scenie. Jeszcze troch\u0119 pokas\u0142ywa\u0144, jeszcze troch\u0119 gwaru i nast\u0119puje ta uroczysta chwila wyciszenia w oczekiwaniu na najwspanialsz\u0105 ze sztuk. Za chwil\u0119 muzyka b\u0119dzie jedyn\u0105 kr\u00f3low\u0105 tej sali, a jej dworski orszak artyst\u00f3w wielbi\u0107 j\u0105 b\u0119dzie w swoich najlepszych, z g\u0142\u0119bi duszy p\u0142yn\u0105cych kreacjach.<br \/>\nPrzechodz\u0119 na drug\u0105 stron\u0119 sceny razem z sekcj\u0105 bas\u00f3w i alt\u00f3w. Ch\u00f3ry rozpoczynaj\u0105 hymnami, polskim i ameryka\u0144skim. Fortepian ma poda\u0107 akord F-dur przed podniesieniem r\u0105k przez dyrygenta. Chc\u0119 doda\u0107 im animuszu. Ch\u00f3rzy\u015bci lubi\u0105, gdy okazuje si\u0119 im trosk\u0119.<br \/>\nHymnami dyryguje Rey Dombrowski, syn polskich emigrant\u00f3w. Ma prawie osiemdziesi\u0105t lat, jest ci\u0119\u017cko chorym cz\u0142owiekiem i podium dyrygenckie jest uk\u0142onem Sheldona i orkiestry za jego, wiele dziesi\u0105tk\u00f3w lat trwaj\u0105c\u0105 prac\u0119 w orkiestrze, jako skrzypek. Gdy byli\u015bmy z Ani\u0105 na pr\u00f3bie, 16 pa\u017adzienika, a wi\u0119c na dwa tygodnie przed koncertem, Rey by\u0142 w szpitalu na intensywnym leczeniu. W prywatnej rozmowie powiedzia\u0142 mi o wielkiej mi\u0142o\u015bci do Polski, polskiej sztuki, artyst\u00f3w, o ogromnej wdzi\u0119czno\u015bci dla swojego dyrygenta (Sheldona) za popularyzowanie polskiej muzyki. Rey cieszy\u0142 si\u0119 r\u00f3wnie\u017c niezmiernie z faktu, \u017ce jego nazwisko brzmi w wymowie tak samo, jak nazwisko tego, kogo zwykle wymieniamy przy nazwie polskiego Hymnu: \u201eMazurek D\u0105browskiego\u201d. Rodzice Reya usun\u0119li literk\u0119 \u201e\u0105\u201d &#8211; nie istniej\u0105c\u0105 przecie\u017c w alfabecie angielskim i wstawili \u201em\u201d, by utrzyma\u0107 i zachowa\u0107 brzmienie. Poprowadzi\u0142 te hymny mo\u017ce troch\u0119 za wolno, zw\u0142aszcza naszego Mazurka, ale z ogromn\u0105 pasj\u0105 i &#8230;ze \u0142zami w oczach. Sta\u0142em za orkiestr\u0105, w kieszeni kulis, widz\u0105c jego twarz. Wygl\u0105da\u0142, jak cz\u0142owiek, kt\u00f3remu spe\u0142ni\u0142y si\u0119 marzenia. Szkl\u0105ce si\u0119 w \u015bwiat\u0142ach scenicznych reflektor\u00f3w oczy, m\u00f3wi\u0142y dobitnie, \u017ce Rey p\u0142acze w \u015brodku ze szcz\u0119\u015bcia, i\u017c oto stoj\u0105c przed setk\u0105 instrumentalist\u00f3w dyryguje hymnem swojej starej ojczyzny i hymnem kraju, kt\u00f3ry sta\u0142 si\u0119 jego drug\u0105 ojczyzn\u0105. Przejmuj\u0105cy obrazek, jaki mo\u017cemy widzie\u0107 chyba tylko przy okazji koncertu muzycznego, bo \u017cadna inna sztuka nie jest tak mocno i bezgranicznie zwi\u0105zana z naszym wn\u0119trzem; sercem i dusz\u0105, jak muzyka w\u0142a\u015bnie. Ogromne oklaski wynagradzaj\u0105 starego, przesympatycznego muzyka, kt\u00f3ry tu\u017c po uk\u0142onie skierowa\u0142 si\u0119 do trzeciego rz\u0119du skrzypk\u00f3w, by pozosta\u0107 tam ju\u017c do ko\u0144ca koncertu.<br \/>\nPo nim na podium wchodzi Sheldon Bair,- za\u0142o\u017cyciel i dyrygent (od trzydziestu lat) Susquehanna Symphony Orchestra. Wielki mi\u0142o\u015bnik polskiej muzyki, kt\u00f3ry odkry\u0142 przede mn\u0105 tw\u00f3rczo\u015b\u0107 Jerzego Gablenza, kt\u00f3ry dzi\u0119ki mnie zakocha\u0142 si\u0119 w muzyce Kilara, kt\u00f3ry uwielbia \u015bpiew Kostrzy\u0144skiej i kt\u00f3ry wreszcie ostrzeg\u0142 mnie, \u017ce to absolutnie nie koniec naszej wsp\u00f3\u0142pracy, bo on chce gra\u0107 polsk\u0105 muzyk\u0119. Poprowadzi\u0142 Uwertur\u0119 do Opery Jawnuta, Stanis\u0142awa Moniuszki z niezwyk\u0142\u0105 lekko\u015bci\u0105, za\u015b orkiestra wy\u015bpiewywa\u0142a te polskie, ludowe tematy, jakby wszyscy ci muzycy urodzili si\u0119 i wychowali gdzie\u015b na Mazowszu, jakby te sm\u0119tne, cudowne melodie towarzyszy\u0142y ich \u017cyciu od dzieci\u0144stwa. Zachwyci\u0142a mnie pani \u201ekoncertmistrz\u201d &#8211; pierwsza skrzypaczka, Wendy Bohdel, kt\u00f3ra niebia\u0144sko wr\u0119cz wykona\u0142a skrzypcowe solo polskiego, ludowego tematu, co przenios\u0142o mnie daleko pod strzechy wiejskich domostw, hen tam do Reymontowskich \u201eCh\u0142op\u00f3w\u201d i zagr\u00f3d starego Boryny. Bo\u017ce, ile\u017c cudowno\u015bci niesie z sob\u0105 muzyka&#8230; Nie mo\u017ce dziwi\u0107, \u017ce \u015bwi\u0119ci anio\u0142kowie zawsze z jakimi\u015b intrumentami pod pach\u0105 malowani s\u0105 na ko\u015bcielnych witra\u017cach, \u015bcianach, sufitach i o\u0142tarzach. To\u017c to sam B\u00f3g postanowi\u0142, by muzyka by\u0142a jednym z jego najwspanialszych prezent\u00f3w, jakie przyni\u00f3s\u0142 ludzko\u015bci ju\u017c u pocz\u0105tk\u00f3w \u015bwiata.<br \/>\nZaraz po Moniuszce przysz\u0142a kolej na Gablenza i jego Pi\u0119\u0107 Miniatur zatytu\u0142owanych \u201eMoim dzieciom\u201d. S\u0142ycha\u0107 w nich dzieci\u0119ce zabawy i taneczne podrygi, s\u0142ycha\u0107 i kolysanki, gdy do snu si\u0119 uk\u0142adaj\u0105, s\u0142ycha\u0107 dzieci\u0119c\u0105 beztrosk\u0119 i dzieci\u0119ce, bezgrzeszne dobro p\u0142yn\u0105ce z ma\u0142ych serduszek. Muzycznie, jakby troch\u0119 od Debussiego, ale po polsku. Muzyka, kt\u00f3rej nie zna\u0142em dot\u0105d i a\u017c dziw bierze, \u017ce o tym krakowskim kompozytorze nie m\u00f3wiono nam na studiach. Tworzy\u0142 muzyk\u0119 tak odr\u0119bn\u0105 od wsp\u00f3\u0142czesnego mu Szymanowskiego, \u017ce a\u017c prowokowa\u0142 pytanie: kt\u00f3ry z nich by\u0142by wi\u0119kszy, bardziej uznany, cz\u0119\u015bciej grywany, gdyby tragiczna \u015bmier\u0107 w samolotowej kraksie nie zako\u0144czy\u0142a m\u0142odego \u017cycia tego wspania\u0142ego kompozytora, w kt\u00f3rego tw\u00f3rczo\u015bci zakochany jest ameryka\u0144ski dyrygent Sheldon Bair. Sk\u0105din\u0105d wiem, \u017ce Sheldon uczy\u0142 si\u0119 by\u0142 u naszego Witolda Rowickiego, na kursach mistrzowskich w Wiedniu&#8230;<br \/>\nI wiem te\u017c, \u017ce Koncert Fortepianowy D-dur, Gablenza jest ju\u017c w planach Susquehanny na rok 2009, a wykonawc\u0105 ma by\u0107 nasz znakomity, polonijny pianista-pilot, Jacek Zganiacz. Istotnie jedyny, kt\u00f3ry nadaje sie do tego, aby to zagra\u0107.<br \/>\nPubliczno\u015b\u0107 nagrodzi\u0142a zar\u00f3wno dyrygenta, jak i muzyk\u0119, a i orkiestr\u0119 tak\u017ce samo burz\u0105 oklask\u00f3w i tak doszli\u015bmy do przerwy, by po pi\u0119tnastu minutach doczeka\u0107 si\u0119 wreszcie owej przecudnej Wokalizy w jak\u017ce wzruszaj\u0105cym wykonaniu Anny Kostrzy\u0144skiej. Pobieg\u0142em na balkon, by w nie tylko s\u0142ucha\u0107 tej wspania\u0142ej artystki, ale i widzie\u0107, jak fizycznie radzi sobie z t\u0105 chmar\u0105 muzyk\u00f3w siedz\u0105c\u0105 za ni\u0105, jak przeciwstawia sw\u00f3j pi\u0119kny,\u00a0 liryczno-koloraturowy g\u0142os ca\u0142ej, towarzysz\u0105cej jej sekcji instrument\u00f3w strunowych. Kilar chyba by\u0142 w jakiej\u015b zmowie z Niebiosami, gdy pisa\u0142 t\u0119 Wokaliz\u0119. To per\u0142a w polskiej muzyce wokalnej, a gdy wykonana przez tak\u0105 \u015bpiewaczk\u0119, jak Anna Kostrzy\u0144ska, staje si\u0119 per\u0142\u0105 w bia\u0142ym z\u0142ocie. Majestatycznie wchodz\u0105ca na scen\u0119 artystka bardziej robila wra\u017cenie kogo\u015b, kto niechybnie wyg\u0142osi jakie\u015b dworskie przem\u00f3wienie, ale gdy we wst\u0119pie zadrga\u0142y struny harfy i ponios\u0142y muzyk\u0119 w przestrze\u0144 sali wida\u0107 by\u0142o, jak topnieje majestat, jak wn\u0119trze \u015bpiewaczki nape\u0142nia si\u0119 muzyk\u0105, kt\u00f3r\u0105 chwil\u0119 potem wy\u015bpiewa\u0142a publiczno\u015bci ku jej najg\u0142\u0119bszym czuciom. Kostrzy\u0144ska trafia\u0142a prosto w serca tak g\u0142osem, jak i nieprzeci\u0119tn\u0105, s\u0142owia\u0144sk\u0105 urod\u0105 podkre\u015blon\u0105 z\u0142otym, jak k\u0142osy polskich zb\u00f3\u017c warkoczem, uplecionym z jej z\u0142ocistych w\u0142os\u00f3w. W krwisto-czerwonej sukni pokrytej czarnym tiulem w dese\u0144 przypominaj\u0105cy wielkie, rybie \u0142uski by\u0142a, jak ksi\u0119\u017cna muzyki wy\u015bpiewuj\u0105ca ten cudny utw\u00f3r na po\u017cytek wszystkich tam zebranych, za co wdzi\u0119czno\u015b\u0107 ca\u0142a publika okaza\u0142a jej tu\u017c po tym, gdy wybrzmia\u0142a ostatnia nuta trzymana przez artystk\u0119 w nieprawdopodobnym rallentando i przepi\u0119knym \u015bciszeniu. Lawina oklask\u00f3w i okrzyk\u00f3w zachwytu mog\u0142a \u015bwiadczy\u0107 jedynie o tym, \u017ce artystka trafi\u0142a w serca i dusze zebranych w sali mi\u0142o\u015bnik\u00f3w muzyki. Cieszy\u0142 mnie ten widok ogromnie, bo udowodni\u0142 mi, \u017ce moja ocena mo\u017cliwo\u015bci tej \u015bpiewaczki, jak\u0105 postawi\u0142em przed trzema prawie laty by\u0142a niezwykle trafna. W ca\u0142ej pe\u0142ni zgadzam si\u0119 ze zmar\u0142ym dwa lata temu Profesorem Molzerem, kt\u00f3ry by\u0142 pierwszym w USA cz\u0142owiekiem (muzykiem, znawc\u0105 opery, akompaniatorem Ani) przepowiadaj\u0105cym jej wielk\u0105 przysz\u0142o\u015b\u0107 w wys\u0142anej do niej notce: \u201eTy musisz, ty powinna\u015b, ty&#8230; b\u0119dziesz \u015bpiewa\u0107 na wielkich scenach tego \u015bwiata\u201d.<br \/>\nI oto, jak kszta\u0142tuje si\u0119 kariera tej artystki: 8 grudnia, 2005 &#8211; nie\u015bmia\u0142a, co dopiero przyby\u0142a do USA absolwentka florenckiej uczelni muzycznej na moj\u0105 pro\u015bb\u0119 \u015bpiewa\u00a0 kol\u0119dy w klubie Europa, na Christmas Party firmy Adamba Imports; stycze\u0144, 2006 udzia\u0142 w koncercie polskich artyst\u00f3w w Konsulacie Generalnym RP, na Manhattanie, na rzecz ofiar Tsunami; grudzie\u0144, &#8211; debiut w Weill Recital Hall (Carnegie); kwiecie\u0144, 2007- Zankel Hall (Carnegie), wspania\u0142y wyst\u0119p w koncercie polsko-greckim; 3 listopada Aberdeen, MA- pierwszy koncert z orkiestr\u0105 i (wyprzedz\u0119) &#8211; 11 listopada, znakomity wyst\u0119p w Katedrze \u015aw. Patryka. Logicznie bior\u0105c, co powinno by\u0107 nast\u0119pne&#8230;? Dowiedzia\u0142em si\u0119 o tej notatce dopiero w rok po \u015bmierci\u00a0 Prof. Molzera i strasznie \u017ca\u0142owa\u0142em, \u017ce nigdy nie spotka\u0142em tego wspanialego muzyka. Nie mog\u0142em te\u017c poj\u0105\u0107 dlaczego ona powiedzia\u0142a mi o tej notce dopiero tak p\u00f3\u017ano&#8230;<br \/>\nJest \u015bwietn\u0105 \u015bpiewaczk\u0105 i taka w\u0142a\u015bnie opinia powtarzana by\u0142a z ust, do ust w hallu, po koncercie przez wymieniajac\u0105 wra\u017cenia publiczno\u015b\u0107. Ile\u017c ludzi podchodzi\u0142o do niej by u\u015bcisn\u0105\u0107 d\u0142o\u0144, zamieni\u0107 kilka s\u0142\u00f3w, przekaza\u0107 swoj\u0105 sympati\u0119, uznanie. My\u015bl\u0119, \u017ce tam w\u0142a\u015bnie w hallu Anna Kostrzy\u0144ska otrzyma\u0142a najwieksz\u0105 nagrod\u0119: bezpo\u015brednie, osobiste przekazy uwielbienia za swoj\u0105 sztuk\u0119. \u017bycz\u0119 jej takich zako\u0144cze\u0144 koncert\u00f3w jak najwi\u0119cej. Zas\u0142uguje na to, jak ka\u017cdy, kto ma pasj\u0119, kto idzie za g\u0142osem swojego wn\u0119trza. A jej wn\u0119trze ci\u0105gle powtarza: \u015bpiewaj, \u015bpiewaj.<br \/>\nPo tej wspania\u0142ej porcji anielskiego \u015bpiewu przysz\u0142a kolej na kolejne, niebia\u0144skie \u015bpiewanie. Tym razem w wykonaniu ch\u00f3ru Jacka Sykulskiego. Mam dla tego cz\u0142owieka ogromnie du\u017co szacunku i podziwu za jego wspania\u0142\u0105 prac\u0119 i zas\u0142ugi w polskiej ch\u00f3ralistyce. Ceni\u0119 go za znakomite kompozycje ch\u00f3ralne. Nasze drogi jednak wydaj\u0105 si\u0119 rozchodzi\u0107 i to chyba wy\u0142\u0105cznie ze wzgl\u0119d\u00f3w charakterologicznych. Dobrze, \u017ce nasze rozmowy odbywa\u0142y si\u0119 przez telefon, w przeciwnym razie, kto wie, czy byliby\u015bmy zdolni dyrygowa\u0107 przeznaczone nam utwory&#8230;<br \/>\nPod dyrekcj\u0105 Jacka ch\u00f3r Uniwersytetu Adama Mickiewicza z Poznania wykona\u0142, moim zdaniem fantastyczny utw\u00f3r Jacka w\u0142a\u015bnie pod tytu\u0142em \u201eGloria\u201d. Absolutna rewelacja, tak kompozytorska, jak i wykonawcza. Ta m\u0142odzie\u017c wydaje si\u0119 mie\u0107 mo\u017cliwo\u015b\u0107 wy\u015bpiewania wszystkiego, co zosta\u0142o napisane na ch\u00f3ry. \u201eGloria\u201d za\u015b, jako kompozycja Sykulskiego, to muzyczny wulkan adoracji Chrystusa. By\u0142em pod niesamowitym wra\u017ceniem. To by\u0142o co\u015b, co rzadko spotyka si\u0119 na koncertach muzyki ch\u00f3ralnej. Pod takim samym wra\u017ceniem by\u0142a publiczno\u015b\u0107. Znakomity wyst\u0119p.<br \/>\nNo i wreszcie przysz\u0142a kolej na mnie. I te\u017c przyznam, \u017ce nie mog\u0142em si\u0119 ju\u017c doczeka\u0107. Wej\u015bcie na podium dyrygenckie jest, jak wej\u015bcie na szczyt Parnasu. Chwila skupienia, wzrokowe porozumienie z orkiestr\u0105, z ch\u00f3rami i&#8230;moja wielka mi\u0142o\u015b\u0107, &#8211; Angelus, Wojciecha Kilara. Od niego zaczyna\u0142em moj\u0105 promotorsko-artystyczn\u0105 dzia\u0142alno\u015b\u0107, gdy na Uniwersytecie Hofstra, na Long Island poprowadzi\u0142em ten utw\u00f3r po raz pierwszy z uniwersyteck\u0105 orkiestr\u0105 wzmocnion\u0105 przez polonijnych muzyk\u00f3w, dwustu ch\u00f3rzystami Zwi\u0105zku \u015apiewak\u00f3w Polskich w Ameryce i Tiffany CasaSante, ameryka\u0144sk\u0105 \u015bpiewaczk\u0105 w\u0142oskiego pochodzenia, kt\u00f3r\u0105 miesi\u0105cami uczy\u0142em \u201eZdrowa\u015b Mario, \u0142aski pe\u0142na&#8230;\u201d To by\u0142 maj, 1999. A potem 23 listopada tego samego roku &#8211; Carnegie Hall, g\u0142\u00f3wna sala, ze stworzon\u0105 przeze mnie sze\u015b\u0107dziesi\u0119cio-osobow\u0105 orkiestr\u0105, tymi\u017c \u015bpiewakami Zwi\u0105zku \u015apiewak\u00f3w Polskich w Ameryce i ponownie Tiffany CasaSante; dalej, &#8211; 20 marca, 2002 roku ta sama sala, ta sama solistka, ale orkiestra z Fredericksburga, z Virginii i nowo za\u0142o\u017cony przeze mnie ch\u00f3r Paderewski Festival Singers, kt\u00f3rego cz\u0119\u015b\u0107 cz\u0142onk\u00f3w by\u0142a teraz ze mn\u0105 w Aberdeen.<br \/>\nI wreszcie czwarte ju\u017c wykonanie tego arcydzie\u0142a, w\u0142a\u015bnie tego wieczoru w Maryland, 3 listopada, 2007. Trzecia z kolei orkiestra i nareszcie polska \u015bpiewaczka, &#8211; Anna Kostrzy\u0144ska. Wspomn\u0119 tylko, \u017ce jedna z najs\u0142ynniejszych polskich \u015bpiewaczek operowych, kt\u00f3rej nazwiska nie b\u0119d\u0119 wymienia\u0142, jeszcze w 2002 roku o\u015bwiadczy\u0142a mi, po przejrzeniu partytury, \u017ce nie podejmie si\u0119 wykonania tego utworu. Przyczyn\u0105 odmowy by\u0142o wysokie C, powtarzane w pewnym momencie a\u017c sze\u015bciokrotnie, w innym za\u015b uderzone, jako dwie ca\u0142e nuty podkre\u015blaj\u0105ce kulminacj\u0119 kompozytorskiej my\u015bli.<br \/>\nDzi\u015b mia\u0142a to za\u015bpiewa\u0107 m\u0142oda, wschodz\u0105ca gwiazda operowego \u015bpiewu &#8211; Anna Kostrzy\u0144ska. By\u0142em o ni\u0105 absolutnie spokojny. Pami\u0119tam, \u017ce\u00a0 w pierwszym koncercie w Carnegie tu\u017c przed rozpocz\u0119ciem przez ch\u00f3ry modlitwy \u201eZdrowa\u015b Mario\u201d, wyj\u0105\u0142em z kieszeni, specjalnie zabrany z domu r\u00f3\u017caniec i pokaza\u0142em go ch\u00f3rzystom. Chcia\u0142em, aby u\u015bwiadomili sobie donios\u0142o\u015b\u0107 tre\u015bci tego dzie\u0142a. Teraz stan\u0105\u0142em naprzeciw orkiestry i ch\u00f3r\u00f3w i po prostu modli\u0142em si\u0119 w duszy, wprowadzaj\u0105c najpierw siebie w podnios\u0142y nastr\u00f3j. To nie tyle od nich, ile ode mnie w\u0142a\u015bnie zale\u017cy, jak oni to wy\u015bpiewaj\u0105, ci tam, na podwy\u017cszeniu za orkiestr\u0105. To ode mnie zale\u017cy, jak ci tutaj, bli\u017cej z instrumentami wygraj\u0105 te wszysstkie niuanse; czy zabrzmi\u0105 ko\u015bcielne dzwony, Anio\u0142 Pa\u0144ski, owe \u015br\u00f3dko\u015bcielne sygnaturki, nawo\u0142uj\u0105ce na mojawe nabo\u017ce\u0144stwo. Czy ameryka\u0144scy muzycy wype\u0142ni\u0105 modlitw\u0119 solistki i ch\u00f3r\u00f3w tymi brzmieniami, kt\u00f3re chcia\u0142by us\u0142ysze\u0107 tw\u00f3rca. Wiele powiedzia\u0142em im o Kilarze, o genezie powstania tego utworu, o stanie wojennym, o komuni\u017amie, kt\u00f3rego takim przeciwnikiem jest Wojciech Kilar, o jego pobo\u017cno\u015bci i polskim Papie\u017cu wreszcie, kt\u00f3ry, jako pierwszy us\u0142ysz\u0105\u0142 ten utw\u00f3r w Watykanie.<br \/>\nAnna za\u015bpiewa\u0142a znakomicie. Wysokie C nie by\u0142o dla niej \u017cadnym problemem, a w g\u0142osie mia\u0142a tyle modlitwy i nabo\u017ce\u0144stwa, \u017ce zrozumieli j\u0105 wszyscy, cho\u0107 przecie po polsku \u015bpiewa\u0142a. Orkiestra w spos\u00f3b niezwykle zdyscyplinowany reagowa\u0142a na wszystkie moje gesty i podobnie, jak ch\u00f3ry nawet z moich oczu czyta\u0142a wszystkie moje intencje. Nic, absolutnie nic na \u015bwiecie nie zast\u0105pi tego uczucia. Uczucia wsp\u00f3\u0142tworzenia z kompozytorem, mimo jego nieobecno\u015bci. Uczucia dawania tym siedz\u0105cym za plecami dyrygenta i s\u0142uchaj\u0105cym w najwi\u0119kszym skupieniu owych g\u0142\u0119bokich, a\u017c do najdalszych czelu\u015bci ludzkiego wn\u0119trza prze\u017cy\u0107, jakie ten szczeg\u00f3lny utw\u00f3r z sob\u0105 niesie. Wszystko, co mo\u017cna powiedzie\u0107 po ko\u0144cowym \u201eAmen\u201d, to Bo\u017ce, dzi\u0119ki, \u017ce da\u0142e\u015b mi t\u0119 mo\u017cliwo\u015b\u0107. Ja dodatkowo jeszcze dzi\u0119kuj\u0119 moim zmar\u0142ym rodzicom, a szczeg\u00f3lnie Matce, za to kim jestem, za to, co mi da\u0142a, za Jej mi\u0142o\u015b\u0107 i opiek\u0119, kt\u00f3r\u0105 czuj\u0119 nieraz tak mocno, jakby by\u0142a gdzie\u015b bardzo blisko. Dedykowa\u0142em ten utw\u00f3r r\u00f3wnie\u017c mojemu, zmar\u0142emu kilka dni wcze\u015bniej Bratu. Oni wszyscy wiedzieli, \u017ce to by\u0142o dla Nich.<br \/>\nDodam tu, \u017ce Ania Kostrzy\u0144ska, na kilka dni przed koncertem zwierzy\u0142a mi si\u0119, \u017ce obydwa koncerty,- i ten w Maryland i ten w Katedrze dedykuje swojemu, ukochanemu Dziadziusiowi, przy kt\u00f3rym sie wychowa\u0142a, sp\u0119dzi\u0142a dzieci\u0144stwo i m\u0142odo\u015b\u0107 i kt\u00f3rego kocha\u0142a bezgranicznie, a kt\u00f3ry odszed\u0142 zaledwie na dwa miesi\u0105ce przed naszymi koncertami. To w\u0142a\u015bnie \u017cal za nim i b\u00f3l po jego \u015bmierci zabra\u0142 jej g\u0142os i powa\u017cne pr\u00f3by rozpocz\u0119\u0142a dopiero w pa\u017adzierniku. Rozumia\u0142em Ani\u0119, jak nikt inny chyba; przecie\u017c straci\u0142em moj\u0105 matk\u0119, b\u0119d\u0105c na emigracji i w dodatku bez prawa powrotu. Ona polecia\u0142a na pogrzeb Dziadka, a to jeszcze bardziej j\u0105trzy\u0142o b\u00f3l, bo inaczej prze\u017cywamy z daleka, a inaczej zbliska. To ludzkie.<br \/>\nPrzyznam jednak, \u017ce to dodaje czego\u015b niesamowitego i niewyt\u0142umaczalnego naszej \u015bwiadomo\u015bci. W\u0142a\u015bnie to, \u017ce chce si\u0119 za\u015bpiewa\u0107 dla tych, kt\u00f3rych ju\u017c nie ma, a kt\u00f3rzy bardzo chcieliby by\u0107 \u015bwiadkami naszej sztuki. Czuje si\u0119 wtedy w duszy co\u015b na kszta\u0142t uroczystej mszy \u015bw. Ku pami\u0119ci najbli\u017cszych, kt\u00f3rzy odeszli&#8230; i&#8230;chyba wzbogaca to nasze kreacje.<br \/>\nOwacje po Angelus trwa\u0142y szczeg\u00f3lnie d\u0142ugo, ale to zrozumia\u0142e; by\u0142y przecie\u017c dla solistki, dla orkiestry, dla ch\u00f3r\u00f3w, dla Kilara, no i pewnie troch\u0119 dla mnie. Zeszli\u015bmy w ko\u0144cu ze sceny, ale musieli\u015bmy wr\u00f3ci\u0107 do kolejnego uk\u0142onu, jednak publiczno\u015b\u0107 dawa\u0142a nam zna\u0107, \u017ce dali\u015bmy jej wspania\u0142\u0105 dawk\u0119 muzycznych uniesie\u0144. Powr\u00f3t za scen\u0119, cichn\u0105 oklaski. U\u015bciska\u0142em Ani\u0119 w podzi\u0119ce za wspania\u0142y udzia\u0142 w tej uczcie i oboje wspomnieli\u015bmy, \u017ce jednak ch\u00f3ry nie ustrzeg\u0142y si\u0119 kiksu. Nie wiem, jak to si\u0119 sta\u0142o, &#8211; szed\u0142 d\u017awi\u0119k podany przez orkiestr\u0119, a jednak ch\u00f3ry zdetonowa\u0142y o p\u00f3\u0142 tonu i to w miejscu w kt\u00f3rym solistka bierze od nich nut\u0119 do uderzenia w drugie A. ten jedyny moment sprawi\u0142, \u017ce Ania mia\u0142a \u0142zy w oczach. Wej\u015bcie ch\u00f3r\u00f3w wybi\u0142o j\u0105 z tonacji, widzia\u0142em, jak walczy w umy\u015ble o czyst\u0105 nut\u0119 i to w\u0142a\u015bnie ona, przebijaj\u0105c uparcie trzymaj\u0105ce si\u0119 o p\u00f3\u0142 tonu ni\u017cej ch\u00f3ry, powr\u00f3ci\u0142a do prawid\u0142owego d\u017awi\u0119ku i do ko\u0144ca nic ju\u017c si\u0119 nie wydarzy\u0142o. Publiczno\u015b\u0107 nie zauwa\u017cy\u0142a, ale artysta prze\u017cywa to, jak kl\u0119sk\u0119, jak m\u0119k\u0119, na kt\u00f3r\u0105 nie zas\u0142u\u017cy\u0142. Dla wszystkich muzyk\u00f3w jasnym jest jednak, \u017ce nie jest to kl\u0119ska, a wr\u0119cz zwyci\u0119stwo&#8230;jak u boksera, kt\u00f3ry wstaje z desek, po piorunuj\u0105cym ciosie i walczy dalej, a\u017c do ostatniego gongu. Takie co\u015b mo\u017ce si\u0119 zdarzy\u0107 tylko istotom \u017cywym, bo w\u0142a\u015bnie \u017cywi ludzie, a nie maszynki wykonywali t\u0119 muzyk\u0119. I ja nie mam do nich o to pretensji. Przyczyn\u0105 czasem mo\u017ce by\u0107 w\u0142a\u015bnie owo g\u0142\u0119bokie prze\u017cywanie muzyki, kt\u00f3re rozlu\u017ani koncentracj\u0119 na u\u0142amek sekundy i&#8230;nieszcz\u0119\u015bcie gotowe.<br \/>\nWzi\u0105\u0142em kilka g\u0142\u0119bokich oddech\u00f3w, jeszcze raz u\u015bciska\u0142em Ani\u0119, bo naprawd\u0119 za\u015bpiewa\u0142a wspaniale i zdecydowa\u0142em ruszy\u0107 z powrotem na podium. Po drodze, rzuci\u0142em do publiczno\u015bci, kt\u00f3ra przywita\u0142a mnie \u017cywio\u0142owymi oklaskami \u017cart, m\u00f3wi\u0105c: Sorry, I am back, przepraszam, \u017ce wracam na scen\u0119), co spot\u0119gowa\u0142o oklaski i wywo\u0142a\u0142o gromki \u015bmiech. I zn\u00f3w chwila skupienia oczy na orkiestr\u0119, na ch\u00f3ry i&#8230; ruszy\u0142 Militarny Polonez A-dur wielkiego Fryderyka. Osiem takt\u00f3w wst\u0119pu i zaproszenie dla ch\u00f3r\u00f3w, aby do\u0142\u0105czy\u0142y i niech zabrzmi\u0105 \u201etr\u0105by i puzony\u201d. Jedyny chyba utw\u00f3r fortepianowy Chopina tak zgrabnie przez G\u0142azunowa zaadoptowany na orkiestr\u0119 symfoniczna z ch\u00f3rem. Po\u0142\u0105czone ch\u00f3ry zabrzmia\u0142y znakomicie. Utw\u00f3r zaskoczy\u0142 wszystkich, bo przeci\u0119tny s\u0142uchacz nie wie nawet, \u017ce istnieje taka jego wersja. Ch\u00f3ry sz\u0142y, jak tajfun w pe\u0142nych energii frazach, orkiestra dawa\u0142a popis swoich umiej\u0119tno\u015bci i tworzyli\u015bmy ten wspania\u0142y utw\u00f3r wszyscy, jakby\u015bmy byli jednym, wielkim instrumentem; sto sze\u015b\u0107dziesi\u0105t os\u00f3b! Chyba sam Chopin by\u0142by zadowolony. Ostatni akord, burza oklask\u00f3w. Prosz\u0119 orkiestr\u0119, by powsta\u0142a z miejsc, kolejna burza braw, okrzyki. To, na co arty\u015bci czekaj\u0105, bo ci\u0119\u017cko pracuj\u0105, wyrzekaj\u0105c si\u0119 codzienno\u015bci, rozrywek, \u017cycia rodzinnego, by tworzy\u0107, by dawa\u0107 pi\u0119kno \u015bwiatu.<br \/>\nSheldon prosi wszystkich artyst\u00f3w na scen\u0119; sam otrzymuje olbrzymie brawa, po nim wchodzi Jacek Sykulski, r\u00f3wnie serdecznie nagrodzony owacjami; do dw\u00f3ch pan\u00f3w do\u0142\u0105cza Anna Kostrzy\u0144ska i gdy ukazuje si\u0119 zza wielkiego filara, podtrzymuj\u0105cego bok proscenium publiczno\u015b\u0107 wstaje i owacj\u0105 na stoj\u0105co dzi\u0119kuje tej znakomitej artystce za dwie, cudowne kreacje. Mog\u0105ca sprawia\u0107 wra\u017cenie wynios\u0142ej damy artystka, k\u0142ania si\u0119 jednak w g\u0142\u0119bokim sk\u0142onie ze skromno\u015bci\u0105 nastolatki. Brawa nie milkn\u0105, wi\u0119c nie wypada mi wychodzi\u0107 na scen\u0119, cho\u0107 Sheldon ju\u017c drugi raz wywo\u0142uje moje nazwisko, jako, \u201eguest conductor\u201d &#8211; go\u015bcinnie dyryguj\u0105cy &#8211; , odczekuj\u0119 jeszcze chwil\u0119 pozwalaj\u0105c publiczno\u015bci admirowa\u0107 moj\u0105 m\u0142od\u0105 przyjaci\u00f3\u0142k\u0119, w ko\u0144cu decyduj\u0119 si\u0119 wynurzy\u0107 zza kulisowych ciemno\u015bci i&#8230;ku mojemu zdumieniu brawa nabra\u0142y jakby nowej energii. Patrzy\u0142em ponad g\u0142owami, a\u017c pod sufit balkonu. Wszyscy stali i dzi\u0119kowali nam, polskim artystom, za polsk\u0105 muzyk\u0119 na koncercie zorganizowanym przez Amerykan\u00f3w. Koncercie, kt\u00f3remu organizatorzy dali na afiszach tytu\u0142 \u201eTo Poland\u201d, co mo\u017cna w lu\u017anym t\u0142umaczeniu przet\u0142umaczy\u0107 &#8211; \u201eDla Polski\u201d. C\u00f3\u017c mo\u017ce by\u0107 cudowniejszego, ni\u017c takie w\u0142a\u015bnie po\u0142\u0105czenie ludzi r\u00f3\u017cnych nacji? Szlag by trafi\u0142 te wszystkie wojny, terrory i ten ca\u0142y ludzki bandytyzm. Ale poza dawnymi kr\u00f3lami i magnatami, kt\u00f3rzy byli mecenasami sztuk pi\u0119knych i opiekunami artyst\u00f3w nie s\u0142ysza\u0142em o g\u0142owie, jakiegokolwiek wsp\u00f3\u0142czesnego pa\u0144stwa, aby w swoim or\u0119dziu powiedzia\u0142, \u017ce kultura, a w szczeg\u00f3lno\u015bci muzyka b\u0119d\u0105 najwa\u017cniejsz\u0105 cz\u0119\u015bci\u0105 dzia\u0142a\u0144 jego rz\u0105du. Cdn&#8230;<br \/>\n<a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=iu_6aYHYqRw\">http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=iu_6aYHYqRw<\/a>\u00a0 &#8211; Polonaise A-Major, Military<br \/>\n<a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=1XD1_MixPUc\">http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=1XD1_MixPUc<\/a> &#8211; Vocalize &#8211; audio<br \/>\n<a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=OgxKN4sMhw4\">http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=OgxKN4sMhw4<\/a> &#8211; Vocalize &#8211; video<br \/>\n\u00a0<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Chyba najwspanialszym widokiem dla ka\u017cdego organizatora koncertu, ale i dla artyst\u00f3w jest widok zape\u0142nianj\u0105cego si\u0119 samochodami parkingu przed gmachem, t\u0142um\u00f3w mi\u0142o\u015bnik\u00f3w muzyki wchodz\u0105cych do hallu, a potem tych\u017ce mi\u0142o\u015bnik\u00f3w zajmuj\u0105cych miejsca w sali koncertowej od pierwszego, do ostatniego rz\u0119du. Rozkoszowa\u0142em si\u0119 tym widokiem mniej wi\u0119cej przez dwadzie\u015bcia pi\u0119\u0107 minut od godziny si\u00f3dmej. Falangi ludzi wysypuj\u0105ce [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":[],"categories":[5],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/sporek.com\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/45"}],"collection":[{"href":"https:\/\/sporek.com\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/sporek.com\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/sporek.com\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/sporek.com\/blog\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=45"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/sporek.com\/blog\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/45\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/sporek.com\/blog\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=45"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/sporek.com\/blog\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=45"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/sporek.com\/blog\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=45"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}