Ciepłe słówka też mogą zaboleć…,

Jan Sporek marzec 14, 2019

A wystarczy mówić prawdę.
Muszę zacząć od zacytowania siebie samego z mojego poprzedniego artykułu: ”Czytam i oczom nie wierzę, a i rozum nie pojmuje”. I muszę dodać to, co już kiedyś powiedziałem publicznie: jestem wystarczająco wiekowy i mam wystarczająco duży dorobek, jako Polonus, żeby bawić się w poprawność polityczną, tak uwielbianą przez naszych polityków. Od kilku lat nie mam czasu na uaktualnianie mojej strony, ale, jak ktoś chce to niech sobie wejdzie, na www.sporek.com i sam poczyta, ile zrobiłem dla polskiej kultury, zarówno w kraju, jak i  poza granicami Ojczyzny. Politycy PiS słusznie zauważyli, że „wystarczyło nie kraść” i już znalazły się pieniądze na wszystko. Parafrazując tę sentencję powiem: wystarczy mówić prawdę i nie będzie podziałów, wrogości i zła w ogóle. I to na każdym polu, - zarówno tym, że Polacy współtworzyli Holocaust, jak i tym, kto obronił Pomnik Masakry Katyńskiej w Jersey City.
Oto nowojorski Nowy Dziennik krzyczy tytułem na okładce: „Marszałek Karczewski do Polonii w USA: Dziękuję za obronę Pomnika, Katyń, 1940”.
I jeszcze na okładce, pod tym wielkim tytułem z jeszcze większym zdjęciem Marszałka, cytat: „Jestem im niezmiernie wdzięczny – mówi marszałek i dodaje: - Był to przykład wspólnego działania w słusznej sprawie. To sukces Polonii amerykańskiej, która jednoznacznie, z oburzeniem zareagowała na plany burmistrza Steve’a Fulopa, zamierzającego przenieść pomnik w inne miejsce. Jest to sukces polskiej jedności.”
Ale to dopiero początek, bo w dalszym tekście (wywiad jest na całą stronę), Marszałek daje niesamowity popis kompletnej niewiedzy o tym, co tu się działo. Niewiedzy, albo specjalnego kamuflowania prawdy. Nie będę się zajmował całym wywiadem, bo woda leje się w nim strumieniami, ale zatrzymam się na dwóch miejscach, które, oburzają walczących o Pomnik Polonusów do żywego. Ludzie kochani, ile ja dostałem oburzonych telefonów i maili. Nie pomagają prośby, żeby to wszystko po prostu zignorować, nie brać do głowy, „olać’, mówiąc dosadnie. Nie. Dlaczego nie? Bo boli. Tych, którzy w słońcu, deszczu, prosto po pracy, bez posiłku, chodzili po ulicach Jersey City i zbierali podpisy, tych, którzy do pierwszej, czy drugiej w nocy słuchali nudnych obrad Rady Miasta, którzy przygotowywali swoje przemówienia, powołali specjalny Komitet do obrony Pomnika, tych, którzy demonstrowali pod Pomnikiem i na schodach Urzędu Miasta, którzy spotykali się z radnymi na osobnych spotkaniach lobbując za pozostawieniem monumentu, tam, gdzie go postawiono, a w końcu boli nas wszystkich, wyszydzanych przez Kluby Gazety Polskiej, przez Gazetę Polską, Telewizję Republika, konsula, nawet Prezydenta, który nie miał czasu stanąć przed Polonią przy pomniku, gdy składał tam wieniec razem z sołtysem Fulopem, a policja amerykańska wymuszała składanie flag polskich na bruku. Prezydent na to patrzył i nie powiedział jednego słowa, nie zareagował.
Oto pierwszy fragment Marszałkowego wodolejstwa, ale i braku zrozumienia, o co pytają…;
Pytanie: Czy planuje pan w jakiś sposób wyróżnić szczególnie kogoś z osób walczących o pomnik w Jersey City? (Składnia oryginalna)
Odpowiedź Pana Marszałka: Z naszego, polskiego punktu widzenia reakcja wobec prób przeniesienia pomnika była oczywista. Wszyscy uczciwi, świadomi Polacy powinni się przeciwstawić i przeciwstawili się. Był to przykład wspólnego działania w słusznej sprawie. Dziękuję dziś wszystkim, którzy się do tego przyczynili.
Na proste pytanie (może trochę nieskładnie zadane…), Pan Marszałek nie ma odpowiedzi i wybrał się okrężną drogą do opowiadania o jedności, mądrości, uczciwości „świadomych Polaków”.  To powiem Panu, Szanowny Panie Marszałku: Gdyby nie mecenas Sławomir Platta, gdyby nie praca kilkudziesięciu polonijnych patriotów, zrzeszonych w Komitecie Ochrony Pomnika Katyńskiego i Obiektów Historycznych, powtarzam - kilkudziesięciu -, gdyby nie wsparcie polonijnych patriotów, to pomnik poszedłby do magazynu, bo miasto nie miało od początku ani funduszy ani koncepcji, ani nawet porządnego miejsca na przeniesienie Pomnika. I Pan nie wie, kogo trzeba by wyróżnić? Ani, czy w ogóle powinno się kogoś wyróżnić? A nade wszystko, to właśnie przedstawiciel polskiej dyplomacji, Konsul Generalny, postanowił się nie sprzeciwiać i się nie sprzeciwił, Towarzyszyli mu w tym i to w sposób bardzo zdecydowany, wyszydzając i lżąc obrońców Pomnika, szefowie Klubów Gazety Polskiej w osobach Macieja Rusińskiego z Nowego Jorku i Tadeusza Antoniaka, z Filadelfii, członków „starego Komitetu Pomnika”, czyli Krzysztofa Nowaka i Celiny Urbankowskiej, ale też i szefa Izby Handlowej, Eryka Lubaczewskiego. Jak ma się do tego Pańskie zdanie, - Wszyscy uczciwi, świadomi Polacy powinni się przeciwstawić i przeciwstawili się? Nijak, Panie Marszałku. To zdanie nie mówi prawdy.
I drugi fragment:
Pytanie: Jak wyglądały działania dyplomatyczne w Polsce w tej sprawie? Czy może pan uchylić rąbka tajemnicy? (Składnia oryginalna, a pytanie daje Panu Marszałkowi niebywałe pole do popisu. I też odpowiedź jest niesamowita, kuriozum prawie).
Odpowiedź: Skuteczności dyplomacji służy dyskrecja. (To zdanie jest warte specjalnej nagrody dla dyplomatów). Proszę mi, więc wybaczyć, że nie będę się dzielił szczegółami. Mogę natomiast zapewnić, że działania, które podejmowaliśmy w kwestii pomnika były zdecydowane, wielokanałowe i konsekwentne. Najważniejsze, że pomnik pozostaje na swoim miejscu.
Panie Marszałku, - Mamy wszystkie oświadczenia konsula, „mędrców” z Klubów Gazety Polskiej, linki do programów „eksperta do wszystkiego”, który w Telewizji Republika, wyśmiewał nas, biorąc sobie do towarzystwa min. Jacka Sasina, kpił z nas min. Macierewicz i prezes Polskiej Izby Handlowej Waszyngtonie. Mędrzec gonił mędrca i mędrcem poganiał, a marszałek polskiego senatu opowiada o „wielokanałowych i konsekwentnych działaniach” Kanałowo, to niech się zajmują politykami dentyści. Kogo chciał Pan obrazić, a kogo nie urazić? Do tego właśnie sprowadza się „poprawność polityczna”, która w końcu prowadzi do bezmyślności. Konsul od początku układał się z Fulopem, ani raz nie skonsultował się z Polonią w szerokim tego słowa znaczeniu, lekceważył nas (kompletnie zignorował podczas Parady Pułaskiego, wespół z ministrem, który właśnie Polonii zawdzięcza swoje stanowisko, ale o nim nie ma sensu w ogóle wspominać)
Cała strona sloganów o jedności, słuszności, zwycięstwie. Wiecie, czego mi zabrakło? Zabrakło mi stwierdzenia: Polska dyplomacja, przy wsparciu Gazety Polskiej. Klubów GP i Telewizji Republika wygrała batalię o Pomnik w Jersey City.
Taki tekst pokrywałby się z tym, co Pan Marszałek opowiada w wywiadzie dla Nowego Dziennika. A swoją drogą, kto robił ten wywiad, bo zrobiony jest bardzo „miękkim” piórem, - …no, bo, żeby nie uświadomić pytanemu, że nie odpowiedział na pytanie? Cóż to za dziennikarstwo? Panie Marszałku, czy Pan się do nas odezwał, chociaż raz, w ciągu ośmiu miesięcy naszej walki? Czy Pan nas wsparł choćby jednym słowem, listem, telefonem, e-mailem? Nie, ani Pan, ani przedstawiciele polskiej dyplomacji.
Po raz kolejny apeluję w imieniu społeczności polonijnej Nowego Jorku, New Jersey, Pensylwanii i Connecticut, przestańcie kpić z Polonii, przestańcie nas obrażać i zacznijcie mówić prawdę o naszych działaniach i prawdę o tych, którzy nas rozbijają. Jeśli już nie chcecie uznawać naszych działań, to przynajmniej nie wysilajcie się na takie lanie wody, jak ten wywiad.
Pamiętam, że jeszcze w styczniu Marszałek Karczewski straszył napisaniem „Listu do Polonii”. Nie napisał. Marszałek Karczewski powołał i hucznie to ogłosił tzw. Światową Radę Polonijną złożoną z zasłużonych, a w każdym razie wybranych z jakiegoś klucza, Polonusów. Czy moglibyśmy się dowiedzieć, dlaczego nikt z tej Rady nie wsparł naszych działań? Jako przewodniczący Komitetu Ochrony Pomnika Katyńskiego i Obiektów Historycznych, chciałem się z tą Radą skontaktować, ale nie miałem pojęcia, jak? Czy ona ma gdzieś, jakąś siedzibę, telefon? Zatkano usta Polonii i tyle. Stworzono twór, któremu zrobiono zdjęcie i opublikowano na pierwszej stronie Nowego Dziennika, po pół roku wyszło na jaw, że jeden z członków tego „tworu” raz współpracował z bezpieką, a raz z Ef-bi-aj, ot, „żeby biznes się kręcił”.
Jest bardzo przykre, że Polska nadal nie docenia tego, co robi Polonia, że polscy dyplomaci (czasem stający się dyplomatami z dnia, na dzień, będąc przedtem zwykłymi urzędasami), nie mają pojęcia, jak zbliżać Polonię z Ojczyzną. Czy Wam się wydaje, że myśmy uciekli z Ojczyzny, bo nam się tak chciało, bo nie kochaliśmy jej? A ilu z Was, politycy, zastanowiło się, co nam robiono, zanim zdecydowaliśmy się wyjechać? Ilu z Was uświadamia sobie, że robimy tu ogromnie dużo polskości, że sprawy Polski obchodzą nas tak samo, jak gdybyśmy mieszkali w Polsce, a może i bardziej…? I wreszcie ilu z Was wykorzystało Polonię do uzbierania potrzebnej ilości głosów, wlazło do sejmu, do kancelarii prezydenta i, gdzie tam jeszcze i… wypchało się na Polonię. Boli. Skoro prezydent Duda przeprosił za Marzec, ‘68 (choć nie miał do tego moralnego prawa), to ja pozwolę sobie przeprosić Polonię i tych, którzy walczyli o Pomnik, za wywiad z Marszałkiem Karczewskim. PRZEPRASZAM.
Jan Janusz Sporek

Komentarze do “Ciepłe słówka też mogą zaboleć…,”

  1. Ireneusz- 15 marca 2019 o 8:53 po południu

    Dziekuje Panie Januszu za gloszenie prawdy. Polskie panstwo jest nadal na niby. Dowiedzialem sie ostatnio, ze kazdy konsul akredytowany w Nowym Jorku musi zlozyc klazule, ze bedzie utrzymywal przyjazdne stosunki z diaspora zydowska, cokolwiek to znaczy. Pozdrawiam i zycze duzo zdrowia. Niektorzy uwazaja Pana za wtyczke, ale ja w to nie wierze.

  2. Jan Sporek- 16 marca 2019 o 4:29 po południu

    Nawet wiem, ktorzy, ale to nie jest moj problem.
    Powinni przyjrzec sie sobie i swojej dzialalnosci. O konsulach nie wiem, chociaz dobrze byloby taki szczegol poznac.

  3. Iwona Rachelski- 16 marca 2019 o 9:40 po południu

    Podziwiam Pana Janusza za wytrwalosc I nadal chec walki z obluda ktora nas otacza. Zycze zdrowia i sil do dalszej walki,- ja w szergach szarakow obiecuje moje poparcie. Dzieki twojej odwadze oraz Slawka Platty taktyce wspolnie dotarlismy do celu. Konca walki nie widac i nie dajmy sobie w twarz pluc … prawda musi byc gloszona…..

Trackback URI | Comments RSS

Zostaw Komentarz