Wybory w Unii Kredytowej, 2019

Jan Sporek maj 18, 2019

Najgorsza rada dyrektorów Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej organizuje jutro doroczne zebranie sprawozdawczo-wyborcze. - 18 Maja, 2019.-Jak przystało na najgorszą radę dyrektorów, zebranie odbędzie się w oddalonym o ponad 30 mil od Nowego Jorku, Fairfield, w New Jersey.

-Jak przystało na najgorszą radę dyrektorów Członkowie, czyli Współwłaściciele naszego banku stłoczeni zostaną w “namiocie wezyra”, mimo, że dyrektor wykonawczy zażądał kilku milionów dolarów na remont, ale sali na duże spotkania ze Współwłaścicielami nie zaprojektowali. A na Greenpoincie, w Centrum Polsko-Słowiańskim - jednym ze sponsorów Unii jest sala na ponad 400 osób…

-Jak przystało na najgorszą radę dyrektorów Członkowie-Współwłaściciele, muszą dojechać na to zebranie na własny koszt, bo nasza, podobno strasznie bogata, sprawna, wyjątkowa i wyjątkowo dobrze zarządzana Unia Kredytowa nie ma funduszy na kilka autobusów, żeby Współwłaścicielom ułatwić dojazd na najważniejsze zebranie w roku.

-Jak przystało na najgorszą radę dyrektorów, zebranie zwołano na godzinę 17: 00, żeby powrót z niego odbywał się późnym wieczorem, co skutecznie zniechęci wielu Członków-Współwłaścicieli do udziału w tym spędzie, chwalących się osiągnięciami amatorów-banksterów.

-Jak przystało na najgorszą radę dyrektorów, zastosowane zostaną dwu-trzyminutowe wystąpienia Współwłaścicieli, po rozciągniętych w czasie, bełkotach najdłuższego, (gdy chodzi o okres zasiadania w radzie, a nie o centymetry) członka rady dyrektorów, dziś w roli przewodniczącego tej, najgorszej rady. Wyłączanie mikrofonu będzie jednym z głównych punktów protokołu.

-Jak przystało na najgorszą radę dyrektorów, w poczet kandydatów wprowadzono faceta o takim samym nazwisku, jak “urzędujący” dyrektor, który też kandyduje. Czegóż się nie robi dla zmylenia Współwłaścicieli…? Ale przyznać trzeba, że chyba najwybitniejszy intrygant, w historii ludzkości, książę Machiavelli nie wymyśliłby takiego dictum. Czapki z głów przed geniuszem Jedenastu Wspaniałych plus jednego Beznadziejnego, - nazwiska dopasujcie sobie sami.

-Najgorsza rada dyrektorów będzie się chwaliła, że przeniosła oddział w Chicago na drugi koniec chicagowskiego Mollu, gdzie podobno jest więcej miejsca i przestrzeni.

-Tak poinformował mnie przyjaciel z Chicago, który, jako prawnik nie może się nadziwić posunięciom greenpoinckich geniuszy. Można się więc spodziewać, że będzie więcej zatrudnień, (w końcu, jakoś trzeba uradować kumpli i rodziny ), a to, że na utrzymanie chicagowskiego oddziału naszej Unii będą nadal zasuwać Mrówki z McGuinnes Blvd i Greenpoint Ave i będą do tego używane nasze, “nowojorskie” pieniądze, to akurat najmniej ważne. Panie “wykonawczy”, a ile pożyczek w Chicago nie zostało nigdy spłacone? Nie dowiemy się też, że oddział w Copiague jest raz w tygodniu zamknięty; nie dowiemy się, że w niedawno otwartym oddziale w Pensylwanii ruch jest tak mały, że wystarczyłaby tam jednoosobowa załoga.

-Najgorsza rada dyrektorów już myśli, jak tu pobić kolejny rekord niegospodarności, w przypadku “wygranej”. Już sobie, strategicznie zaplanowali, że następną sesję strategiczną znowu zorganizują w Polsce, czyli, lekko licząc nasz bank, którego jesteśmy współwłaścicielami zapłaci za bilety, dla, co najmniej 50 osób, plus hotele, wyżywienie; ze dwieście tysięcy zielonych pójdzie w błoto, jak nic.

-Jak przystało na najgorszą radę dyrektorów, nie ma w niej nikogo, kto byłby w stanie walnąć pięścią w stół i powiedzieć: hola, panowie i panie, to nie są nasze pieniądze, tak nie można.

-Jak przystało na najgorszą radę dyrektorów, podwieszona pod nią tzw. Komisja Rewizyjna, w której spokojnie urzęduje sobie inny, też jeden z najdłuższych członków tego gremium, bawi się w najlepsze z dyrektorami i ani jej w głowie zapytać, dlaczego “wykonawczy” rozwalił mercedesa, dlaczego wydatki niektórych członków społecznej rady dyrektorów płacone są z karty kredytowej “wykonawczego”?

-Jak przystało na najgorszą radę dyrektorów nie dowiemy się od niej, czy prawdą jest, że Golce dostały ponad pół miliona dolarów, że łowienie ryb z prezydentem Polski, na wynajętym statku kosztowało ponad sto tysięcy, a wcześniej podstawiono dziesięć autobusów, żeby chicagowska Polonia na własnych kieszeniach odczuła, jak dobra jest ta rada, nie dowiemy się, jaki rodzaj remontu wykonano za kilka milionów dolarów w siedzibie, w Fairfield, - a może przy tej okazji wyremontowano czyjąś chałupę, albo apartament..? To się czasem zdarza. Nie dowiemy się, ile kosztowała eskapada “wykonawczego” do Lublina i komu miał służyć wykład pod tytułem “Polonia w oczach Unii Kredytowej” i ile pan Chmielewski za to dostał z działu marketingu, bo wydatki tego działu owiane są tajemnicą, nawet dla komisji rewizyjnej? Panie dyrektorze wykonawczy, - zgłaszam się na ochotnika i obiecuję, że dam darmowy wykład na Uniwersytecie Warszawskim pod tytułem “Unia Kredytowa w oczach Polonii”. Deal?

-Jak przystało na najgorszą radę dyrektorów, nie powie nam ona, dlaczego dział marketingu ma już przyznane ponad milion dwieście tysięcy dolarów i jak te pieniądze są wydawane, bo to właśnie jest najlepszy sposób na ukrywanie wydatków.

-Jak przystało na najgorszą radę dyrektorów, nie dowiemy się, dlaczego jedne media polonijne dostają ochłapy, a inne, np. takie, “trzy, w jednym” dostają krocie? Nie dowiemy się, dlaczego na jednego Golca przyznano kilkadziesiąt tysięcy, a na jednego zdolnego, polonijnego studenta, tysiąc, albo w wyjątkowych przypadkach kilka tysięcy dolarów.

Itd., itd. Robienie Członków-Współwłaścicieli w szarego konia rozhulało się na dobre.

-Od wyjątkowo niegospodarnego dyrektora wykonawczego nie dowiemy się też, dlaczego nie oddzwonił do mnie, gdy zostawiałem trzykrotnie wiadomości z prośbą o oddzwonienie. A prosiłem, bo chciałem, żeby nasza Unia, której - wg Chmielewskiego - „wykład” na KULu i Matyszczyka - wywiad, dla jakiegoś radia w Chicago - jesteśmy właścicielami, pomogła Polonii w wyjeździe do Waszyngtonu na protest przeciwko S447. Nie dla mnie. Ja mam ten komfort, że nie proszę tej niezacnej grupy o nic, - przyczyna jest prosta, Nie potrafię zgiąć się wpół i dziękować za ochłapy. Czekałem tydzień, - nie oddzwonił.

Pytam się dyrektorów:, który z was poświęcił czas na przeczytanie, dogłębne przeczytanie raportów, które dostajecie, co miesiąc? Który z was zastanowił się, jakie są rozbieżności, między tym, co deklarował w swojej kampanii wyborczej, a tym, jak zachowuje się, jako dyrektor? Jak niewiele trzeba, żeby się skolesiować; kilka klepnięć po plecach, uśmiech prezesa, kotlety raz w miesiącu, grupowy wyjazd na tzw. konferencję szkoleniową, z której nie trzeba zdać sprawozdania, na której nie trzeba nawet podpisywać listy obecności, bo nikt nie rozlicza “wczasowicza”, czy słuchał wykładów, czy też leżał na ciepłym piasku?

Unia wydaje kolosalne pieniądze na bzdury, na politykę z polskim rządem, a tymczasem lobby polonijne nie istnieje, bo nie ma pieniędzy na nic, ani na afisze, ani na biura, ani na wyjazdy; Polskich interesów bronią w USA zwykli, wspaniali patrioci, za swoje pieniądze, dając swój czas, energię i wszelkie talenty, a banksterzy się bawią, hulają, podróżują i klepią się po plecach.

Jeszcze raz powtórzę:

TA RADA DYREKTORÓW ABSOLUTNIE NIE POWINNA OTRZYMAĆ ABSOLUTORIUM.

KOMISJA REWIZYJNA RÓWNIEŻ, ABSOLUTNIE NIE..

Ale jutro, zobaczycie, - Krzysztof Matyszczyk i “jego kandydaci” dostaną po dwa tysiące głosów z hakiem i pobije definitywnie rekord długości członka, to znaczy czasu spędzonego, jako członek, w radzie dyrektorów. Bo nieważne, kto głosuje, - ważne, kto liczy głosy. I znów “wykonawczy” będzie wykonywał i ujadał po, Bogu ducha winnych Mrówkach, a potem dostanie hojny bonus na zakup karpi.

I znów oprocentowanie będzie na wysokości 0.001, wydatki reprezentacyjne będą natomiast rosły, w sposób odwrotnie proporcjonalny do wpływów. i… do następnych wyborów.

Trackback URI | Comments RSS

Zostaw Komentarz