Gdzie byłaś, Polonio?

Jan Sporek kwiecień 15, 2019

Od czterech miesięcy, od 19 grudnia, 2018, grupa Polonusów, którzy obronili Pomnik Masakry Katyńskiej nie usłyszała jednego nawet słowa “przepraszam”, jednego nawet “dziękujemy”. Dziewięć miesięcy niezwykłej aktywności przeciwko nam: konsul, Lubaczewski, kluby Gazety Polskiej, Sakiewicz, ministrowie Sasin, Macierewicz, Kwiatkowski, jeden tzw. “weteran”, komitet pod wodzą Nowaka i Urbankowskiej i kilku “cywilnych”, którzy (wiem to z wiarygodnego źródła), nazywali nas zdrajcami.

Cała ta “plejada gwiazd” wyparła się polskości, postanowiła sponiewierać pamięć ponad dwudziestu tysięcy, zdradziecko zamordowanych, polskich Bohaterów - Męczenników; pisali artykuły głupie, głupsze, beznadziejnie głupie; używali poniżających określeń: “nieodpowiedzialna grupa, tzw. działaczy polonijnych”; Filozofowali, że grunty są własnością miasta i Pomnik nie ma szans i lepiej go przenieść. Wszystkowiedzący, wszechogarniający guru z Warszawy, wyrokował, że obrońcy Pomnika psują relacje między Polską, a USA. Gdy tylko pojawiła się pierwsza jaskółka, dająca nadzieję, że Pomnik zostanie, podległa guru Gazeta Polska i niezależna.pl ogłosiły, że to zasługa Klubów GP, - negocjowali, lobbowali, zbierali podpisy i tego typu cuda-wianki, - nie napisały tylko, kiedy, gdzie, ilu radnych przekonali, ile podpisów zebrali. Kłamstwo, goniło kłamstwo - jeden z najbardziej załganych artykułów, jakie czytałem, podpisany przez Wysockiego (kimkolwiek ten pan jest). Konsul ostrzegał, żeby nie porywać się na wymuszanie przeprowadzenia referendum bo Pomnik wyląduje w magazynie. Wszyscy oni zgodnie twierdzili i okłamywali społeczność, czytelników i widzów, że ohydnie zamordowani, polscy oficerowie, elita, inteligencja, patrioci, najlepiej będą się mieli w okolicy śmierdzących ścieków burzowych. Dezinformacja była tak wielka, a przy tym tak wredna, że podobnego przykładu można by szukać chyba jedynie w największym okresie rozkwitu propagandy sowieckiej.

I oto, 7 kwietnia, w niedzielne popołudnie wszyscy oni zjawili się pod Pomnikiem, obchodzić uroczystości rocznicowe. Powiadamiani byli wszyscy, oprócz Komitetu Ochrony Pomnika Katyńskiego i Obiektów Historycznych, oprócz mecenasa Sławomira Platty, czyli tych, którzy sprawili, że obchody nadal mogły się odbyć na Exchange Place.

Dzień przed uroczystościami  zadzwoniłem do głównego organizatora, poinformować, ze wprawdzie niezaproszeni, ale chcemy być pod Pomnikiem i chcę zgłosić chęć zbiorowego odśpiewania Te Deum (pieśni dziękczynnej), - pan przewodniczący Nowak, kategorycznie zabronił śpiewania tej pieśni. Kilkunastominutowe tłumaczenie przyniosło jedynie obietnicę, że zaraz  zadzwoni on do wszystkich członków swojego komitetu i zapyta, czy zgadzają się na odśpiewanie Te Deum. Naliczył coś koło jedenastu członków komitetu odpowiedzialnych za organizację uroczystości… Po godzinie zadzwoniłem ponownie, ale usłyszałem, że “ani jeden członek nie wyraził zgody na odśpiewanie Te Deum - powtórzę - Pieśni Dziękczynnej do Boga. Byłem w szoku. Zapytałem, czy w takim razie mogę zabrać głos?  Usłyszałem, że tak, ale pod warunkiem nie wracania do okresu “bitwy o Pomnik”. To był drugi szok.

Mam pytanie do organizatorów, do Klubów GP, do ubranego w jakiś dziwny, łaciaty, drelich “weterana” - dlaczego nie poszliście nad ścieki? Zatrzymam się na chwilę na tym “weteranie”, a to dlatego, że miał on na rękawie biało-czerwoną opaskę z literami AK, co symbolizuje, oczywiście Armię Krajową. Otóż panie przebierany “weteranie”, jeśli zobaczę pana raz jeszcze z tą opaską, to nie ręczę za siebie. Wycieranie sobie gęby bohaterami i próby robienia wrażenia z użyciem symboli, które są zastrzeżone wyłącznie dla Tamtych Bohaterów, jest wyjątkowo prymitywne i nie może być tolerowane. Dziwię się obecnym na uroczystości, prawdziwym weteranom, - jak możecie znosić takie coś? Poznałem kiedyś człowieka, który opowiedział mi historię swojego brata, który walczył w AK, a po wojnie przez trzy lata ukrywał się nie chcąc podzielić losu bezlitośnie mordowanych, w ciężkich torturach, swoich współ-żołnierzy. Po trzech latach, podczas, których kilka razy w roku, potajemnie odwiedzał swoją żonę i córkę, został zadenuncjowany przez swojego sąsiada. Ubowcy wywlekli go z domu za włosy, kopali po całym ciele, walili na oślep kolbami karabinów, a żonie i córce kazali na to patrzeć. Po kilkunastu minutach, nieprzytomnego, zalanego krwią, polskiego patriotę, Polacy wrzucili na tył łazika i odjechali. Nie wrócił nigdy. Wspomniany wyżej, przebrany w “coś” i za “kogoś” weteran, był jedynym człowiekiem, który przywdział opaskę AK i obnosił się z tym, jakby to była bransoletka. Pomijam fakt, że weteranem nie jest się tylko, dlatego, że było się w wojsku (o ile ten pan w ogóle odbył służbę wojskową…?). Oto definicja weterana:

Weteran (łac. veteranus, od vetus dpn. veteris: stary) – żołnierz biorący udział w operacjach poza granicami państwa. W Polsce weteranem może zostać żołnierz lub funkcjonariusz, który pełnił służbę poza granicami kraju nie krócej, niż sześćdziesiąt dni.

A, jak się zapuści brodę, to absolutnie nie znaczy, że się jest Januszem Sporkiem, - taki żart…

Mam pytanie do tych wszystkich, którzy “wysyłali” katyńskich Męczenników nad ściek, - czy przeprosiliście ICH, podczas składania kwiatów?

Polonio, - chcę bardzo mocno podkreślić fakt, że Pomnik obroniła garstka Polonusów. Jest nas tu podobno milion z hakiem, - o Pomnik walczyło trochę ponad sto osób. To, gdzie byłaś, Polonio? Gdzie były szkoły, harcerze, chóry, biznesmeni, weterani, ligi morskie, działacze, tancerze, księża - oprócz Księdza Józefa od Św. Antoniego Padewskiego z Jersey City, - nauczyciele, artyści? Gdzie była Unia Kredytowa, Centrum Polsko-Słowiańskie, Krakusy, Ambery, kongresy, koalicje, …? Gdzie byłaś POLONIO?! Walka o Pomnik mogła trwać dwa dni, gdyby radni i burmistrz zobaczyli tysiące Polaków pod Pomnikiem, gdyby konsul nie zagrał poza naszymi plecami z Lubaczewskim i Klubami GP, układając się z burmistrzem. Ale, nie. Trzeba było pokazać, że nienawidzi się Sławomira Plattę. Polonia, ta uprawniona do głosowania zaprzepaściła szansę na naszego senatora. To wystawcie innego kandydata. Może Matyszczyk, może Chmielewski, Spula, Śliwowski, - dawać, panowie, zgłaszajcie się. A w dodatku ten wstrętny mecenas “podjudzał” “nieodpowiedzialnych Polaczków” do stawania przeciw mądrym posunięciom konsula, guru, z Warszawy, Klubów GP, weterana, burmistrza i innych. Nie musielibyśmy walczyć dziewięć miesięcy, - gdybyśmy byli razem. Doprawdy nie wiem, co tu jeszcze robi Gołubiewski…?

A obchody rocznicowe, 7 kwietnia? Garstka Polaków. Największą grupę stanowili obrońcy Pomnika, niezaproszeni, niechciani. Prowadząca nie potrafiła poprawnie wypowiedzieć nazwę Komitetu Ochrony Pomnika Katyńskiego i Obiektów Historycznych, - pomijam wszystkie jej głupie wpadki. Dokąd zaprowadziła nas poprawność polityczna, - dokąd zaprowadziło nas przemilczanie wszystkiego zła, jakie toczy Polonię? Dokąd zaprowadziła nas obojętność na to, co z nami robią tubylcy?

Nie mamy lobby, nie mamy siły, nie mamy żadnego znaczenia, oprócz wygodnych pleców do poklepywania, wyszczerzonych uśmiechów do cyknięcia zdjęcia z politykiem, obiadki, bale, - zgrywa, lukier na ciastku, cienka warstewka. Miał rację radny Lovaro, mówiąc: “Pomnik stoi, ale pod Pomnikiem Polonii strasznie niewiele”. To jego słowa w ostatnią, pamiętną, zwycięską noc.

A, gdzie obchodzilibyśmy  tegoroczne uroczystości rocznicowe, gdyby nie mecenas Platta? Gdyby nie całkowite odrzucenie przez nas obrzydliwego porozumienia z Fulopem, który robił z konsulem, co chciał, gdzie byłyby te uroczystości zorganizowane, panowie z Klubów GP - N. Jork i Filadelfii? Wasze i tego waszego guru, wytryski intelektualne mogły zaprowadzić Pomnik nad ściek, ale kto miałby go przenieść, za jakie pieniądze, jaką techniką? Oprócz uczuć, trzeba mieć jeszcze trochę szarych komórek. Zabrakło wam jednego i drugiego. Po co staliście przy Żołnierzu? Trzeba było iść nad ściek i tam celebrować.

Oczywiście już słyszę te podsumowania: Sporek dzieli, Sporek to cham, wsadza kij w mrowisko, - mówcie sobie, co chcecie. I tak wam nie powiem, gdzie to mam. Ale jestem szczęśliwy, że mogę patrzeć w lustro. I, najważniejsze, że mogę stanąć przed dwudziestoma tysiącami dusz polskich Bohaterów-Męczenników, popatrzeć w górę i powiedzieć; jestem Wam wdzięczny, za naszą wolność i jestem Wam wdzięczny, że pomogliście nam to wszystko wygrać. Niech Bóg gości Was w swoim królestwie, po wieczne czasy.

POLONIO, MAMY JESZCZE DO ZAŁATWIENIA SPRAWĘ ZNANĄ, JAKO S447. BĘDZIEMY ZBIERAĆ PODPISY POD PETYCJĄ, PRZY KOŚCIOŁACH , NA ULICACH. WSZĘDZIE. MOŻE POJEDZIEMY DO WASZYNGTONU?

BĄDŹMY RAZEM; - W TEJ SPRAWIE NIE MAMY INNEGO WYJŚCIA.

Mimo bzdur, jakie wygaduje Sakiewicz, nazywając nas antysemitami.

Wielki protest.

Jan Sporek marzec 26, 2019

Czyli, dlaczego Polonia powinna się spotkać na Federal Plaza?

Dzisiaj będzie dużo, ale i problem duży… Czytaj dalej »

List otwarty do prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej

Jan Sporek marzec 25, 2019

Szanowny Panie Prezesie; Czytaj dalej »

Pedałów ci u nas dostatek…

Jan Sporek marzec 16, 2019

…a rowerów ciągle brak.

Pewien mądry facet ujawnił dzisiaj nie tylko, jak podła jest polityka władz Stolycy Polski, ale również, jak wielkim jest idiotą, a nie politykiem, dyplomatą, czy czymś w ten deseń. Czytaj dalej »

Ciepłe słówka też mogą zaboleć…,

Jan Sporek marzec 14, 2019

A wystarczy mówić prawdę.
Muszę zacząć od zacytowania siebie samego z mojego poprzedniego artykułu: ”Czytam i oczom nie wierzę, a i rozum nie pojmuje”. Czytaj dalej »

Pomnik, a Polonia i Polska

Jan Sporek grudzień 23, 2018

Drodzy Czytelnicy; wydarzenie opisane poniżej staje się jednym z tych, w historii Polonii amerykańskiej, które mogą być porównywalne tylko z takimi, jak włączenie Polski do NATO. Czytaj dalej »

Stan wojenny, Cz. III

Jan Sporek grudzień 22, 2018

-Powiem ci, Janusz, że tego się nie spodziewałem - powiedział straszliwie smutno, z jakąś nieopisaną tragedią w głosie były żołnierz.

-Ale wiem teraz - dodał - dlaczego dostałem polecenie zdania broni trzy dni temu. Czytaj dalej »

Stan Wojeny, Cz. II

Jan Sporek grudzień 17, 2018

Ktoś szybko zgasił jednak jego wywód, krótkim: zawrzyj się pierzyński giździe, i poleciało „My chcemy Boga”.

Zapytałem dla własnego spokoju, czy są wszyscy i dałem polecenie wyjazdu. Czytaj dalej »

Dalej »